Siedziałam na ławeczce w Kąciku Różanym. Obok UKOCHANEGO siedziałam. Ukochanego cierpiącego, pokrytego Ranami, w koronie cierniowej na głowie. Boleściwy byl bardzo… Moje serce było niespokojne, bo chciałam usluzyc Umiłowanemu, ulżyć Mu jakos. Ale nie wiedziałam jak…
“Chcesz wody, Ukochany? Pójdę, przyniosę”.
Ukochany wziął moje ręce w Swoje dłonie podniósł do policzka i przytulił.
“Posiedz przy Mnie Perełko, proszę”.
Niepokój gdzieś zniknął. A ja siedziałam przy Umiłowanym moim. Patrzyłam w Jego oczy… patrzyłam z uwielbieniem. A On patrzył w moje. Obolały, cierpiący, a uśmiechał się do mnie. Wodospad Miłości…
“Dziękuję za to że przychodzisz do mnie Taki cierpiący. Widzę Miłość. Twoja Miłość do mnie…”
Ukochany spojrzał we mnie dziwnie. Pierwszy raz w ten sposób we mnie patrzył. Był taki bezbronny… Bezradny. Odsłonięty jakby.
“Tak, Perełko, odsłoniłem się przed Tobą, odkryłem. A Ty Mnie Takiego przyjmujesz. Nie odrzucasz, przyjmujesz”.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Ukochany sięgnął ręką w miejsce, w którym było Jego SERCE, wyjął stamtąd Białą Hostię i nakarmił mnie.
„Dziękuję…”- szepnęłam.
Zmęczony był mój Umiłowany, widziałam. Ostrożnie, delikatnie, żeby nie zranić Go jeszcze bardziej, ujęłam w dlonie koronę cierniową, zdjęłam Mu z głowy. I nalożyłam na swoją. Kolce wpijały się w skórę…
Ukochany położył głowę na moim sercu, przytulił się. Usłyszałam cichy, zmęczony głos;
„Dziękuję, Perełko… bardzo Mi ulżyłaś…”
Objełam Go. Był jak dziecko, jak zziębnięty ptak…
Gładziłam delikatnie Jego głowę i szeptałam:
„Odpocznij, Ukochany mój, odpocznij…”
Tanczyliśmy.
ODPOCZNIJ, UKOCHANY…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI