Byłam w Ogrodzie mojego serca. Z Umiłowanym. Siedzieliśmy na ławeczce pod różami. Ukochany trzymał mnie za rękę i patrzył we mnie czulym spojrzeniem. Nakarmil mnie Sobą i patrząc mi w oczy, powiedział:
“Pora iść dalej, Perełko Moja”.
Skinelam głową..
Znalazłam się znów na JEGO Drodze Krzyżowej. Na naszej Drodze. Byłam na ulicy. Przy Ukochanym szłam. Widziałam że zmęczony był to bardzo, niezmiernie. Ciężar belki Krzyża przygniatal Go bardzo. Drzazgi wbijaly się w Ciało Umiłowanego tworząc nowe Rany. Zauważyli to żołnierze. Akurat z przeciwka szedł pewien człowiek, w średnim wieku. Żołnierze zatrzymali dwóch go.
“Ej! Ty!! Pomóż Mu! “- krzyknęli.
Mężczyzna spojrzał na pochylonego w pokrytego Ranami Jezusa i wykrzywil twarz.
“Ja mam pomagać temu zbirto…-urwał nagle bo… Ukochany podnosi głowę i patrzył na niego. Patrzył mu w oczy… Mężczyzna też patrzył. Skazaniec nie przypominał innych skazancow, których mijał prawie codziennie, wracając z pola. Tamci,których mijał mieli twarze pełne nienawiści, usta pełne przekleństw i gróźb miotanych pod adresem Rzymu i żołnierzy, którzy mieli oczy pełne lęku przed cierpieniem i śmiercią. Ten Skazaniec był inny.. Tak. Inny. Spokojny cichy łagodny. A spojrzenie Jego pełne pokory i miłości. Dziwne to było Spojrzenie.. Przyciągalo go do nieznajomego. Nieznajomego?! Miał wrażenie że Ten Człowiek zna go bardziej niż on sam siebie. I te oczy… Teraz proszące go o pomoc.
“Tak, Panie “- wyszeptal.
Wziął belkę na swoje plecy. Teraz dzwigali ją we dwóch
Jezus podziękował mu pełnym miłości Spojrzeniem. A mężczyźna był pewny że nigdy nie zapomni tego Skazanca… nigdy nie zapomni JEGO oczu.
Znów byłam na ławeczce pod różami. Przy Umiłowanym moim. I patrzylam w Te oczy…
INNY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI