Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim. W JEGO dłoniach byłam. Ukochany tulil mnie do SERCA. Pochylal się nade mną z czułością wielką. Tańczylismy. On cierpiący i ja cierpiąca. Mimo że cierpiący, uśmiechal się do mnie promiennie bardzo. I ja uśmiechałam się do Niego. “Jak dobrze mi z Umiłowanym! “-pomyślałam uśmiechnięta. On patrzył we mnie z łagodnym uśmiechem. Położył głowę na moim sercu i szepnął:
“Jak dobrze Mi z Tobą, Perełko.”
Gładzilam po głowie, włosach. Leżał na sercu moim… W pewnej chwili zobaczyłam przed sobą Hostie białą,, która weszła we mnie…Potem ujrzalam Umiłowanego. Stał na górze. Obnażony z szat. Nagi. Stał. Cały pokryty Ranami i siniakami, brudny opluty. Baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema. Serce mi bolało, kiedy na Niego patrzyłam… Przejmujący…. Straszny. Ale .. Piękny. Stał. Piękny i czysty, najczystszy i najpiękniejszy.. Stał. Obnażony ze wszystkiego co na ziemi miał. Stał.A tłum wokół drwil z Ukochanego, szydzil, śmiał się, pokazywał palcami… A Ukochany stał. I patrzył na ludzi z miłością. Pokorny jak owieczka. Upadłam przed Umiłowanym na twarz i oddalam Mu pokłon.
Znów byłam w Ogrodzie Sercowym. Umiłowany leżał na sercu moim. Gładziłam jego włosy. A On szeptał:
„Jak dobrze Mi z Tobą, Perełko”.
STAŁ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI