Noc tańcząca intensywnie.
Leżałam przy SERCU Ukochanego. Serce przy SERCU.
Jednocześnie byłam w Ogrodzie Sercowym…? Czy w Ogrodzie? Szczerze mówiąc, nie wiem. Wiem że UMIŁOWANY mój pochylal się nade mną z czułością ogromną… Widziałam Jego Oblicze, rozpromienione nade mną. Pełne Miłości i światła. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja dziękowałam Mu za Eucharystię. Za to że TAK Wielki, Potężny ukryl się pod Postacią Chleba. W maleńkim, kruchym, delikatnym Opłatku. I karmi nas Sobą. Prosiłam:
„Umiłowany… proszę, strzeż mojego serca, jego czystości żebym mogła zawsze Ciebie przyjmować. Sama nie dam rady… Proszę, strzeż go, Ukochany!”
„Strzege Twego serca, Perełko, w dzień i w nocy.”
„Dziękuję Umiłowany!”
Zaczęłam prosić za moich Duchowych Synów – Kapłanów. Mam Ich wielu. Dziękowałam za Ich kapłaństwo. I prosiłam:
„Ukochany, proszę strzeż i chroń Ich serca, aby były podobne do SERCA Twojego. I aby z mocą i miłością prowadzili ludzi do Ciebie. I sami mogli chwalić Ciebie w Niebie! Strzeż Ich serc! Proszę!”
„Strzege, Perełko!”
„Dziękuję Umiłowany!!!”
Umiłowany pochylal się wciąż nade mną z czułością…
„Jesteś dobrą Duchową Matką, Perełko. Kochasz swoje Dzieci i tańczysz za Nie. Jesteś dobrą Matką.”
„Dziękuję!”
Patrzyłam w Jego oczy patrzyłam… Uśmiechałam się do Niego radośnie. Długo tak patrzyłam…. Aż chyba się trochę zdrzemnelam. Śniło mi się że śpiewałam Ukochanemu:
STRZEŻ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI