Obudziłam się w ramionach Umiłowanego mojego. Pochylal się nade mną z tkliwościa ogromną. I tulil do SERCA Swego. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do Umiłowanego a On nakarmil mnie Swoim Ciałem i rozpromieniony zapytał:
„Odpoczelas Perełko? ”
„Tak, dziękuję, Ukochany. Troszkę odpoczelam”.
„Niedługo odpoczniesz bardziej.”
„Dziękuję. Na razie wystarczy.”
Uśmiechałam się do Umiłowanego a On Uśmiechał się do mnie.
„Wiesz, Ukochany. Kiedyś słyszałam od jednego księdza, ze 'wieczny odpoczynek’ to nie do końca prawda. Mówił, że Tam jest wieczna balanga (tu roześmialam się serdecznie, Ukochany też), wieczne szaleństwo, bal na Twoją cześć! I że Tam jazda się dopiero zacznie!”
„Gdybyś teraz zobaczyła Niebo to zapewniam Cię, ze nie chciałabyś wrócić!”
„Wytrzymam jakos, poczekam – zaśmiałam się – a jak Tam jest?”
Umiłowany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
„Tego nie można opisać ludzkimi słowami, Perełko…”
„Aż tak pięknie…?”
„Bardziej!”
I patrzył na mnie tak dziwnie… tak cudnie…
„I Ty piękna jesteś Perełko. Leżysz tańcząca w ciemności i uśmiechasz się rozmyślając o Niebie.”
„No patrz!!! – zaśmiałam się z udawana złościa – A TEN znowu o mnie!!!”
Ukochany pocałował mnie w czoło. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Bo Ty jesteś Moim Niebem, Perełko.”
Leżałam tańczaca, w ciemności. I uśmiechałam się rozmyślając o moim Niebie. O Umiłowanym moim.
MOJE NIEBO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI