Leżałam tańcząca bardzo intensywnie. Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie. Umiłowany mój był ze mną. Pochylony nade mną z miłością bezbrzeżną… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem pełnym współczucia.
“Cierpisz bardzo, Maleńka Moja?” – spytal, ale Jego słowa nie brzmiały jak pytanie. Po prostu stwierdzały fakt. Pokiwałam twierdząco głową. Umiłowany patrzył mi prosto w oczy. W Jego oczach widzialam smutek.
Uśmiechnęłam się do Niego.
“Nie smuć się, proszę, Ukochany – wyszeptałam – uśmiechnij się do mnie.”
Ukochany ucałował mnie. I… uśmiechnął się do mnie promiennie!!! Świetliście bardzo!
“Zatańczymy?”. – spytałam Ukochanego.
Umiłowany wyglądał na zdumionego.
“Cierpisz bardzo, tańczysz bardzo! I chcesz jeszcze tańczyć ze Mną?!”
“Z Tobą zawsze, Ukochany…”- szepnęłam z trudem.
Ukochany mój wziął mnie na ręce i zaczął tańczyć. Ze mną na rękach. Obejmował mnie, ogarniał, otulal Sobą, Miłością. Był blisko… coraz bliżej mnie. I coraz mi bliższy… Nie wiem jak opisać tę bliskość… Słów brakuje. To podobnie jak chcieć opisać NIEBO. Można by użyć pięknych, gładkich i wzniosłych słow.
I… zniszczyć wszystko. Zamknąć, ograniczyć…
Tańczyliśmy długo. Serca przy SERCU. Zapatrzeni w siebie nawzajem. Zakochani. I cierpiący razem.
Kiedy skończyliśmy, odpoczywalam. Odpoczywałam na SERCU Ukochanego. Otulina Miłością.
OTULONA MIŁOŚCIĄ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI