Tańcząca.
Byłam na Dnie serca mojego, w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. Siedzieliśmy na ławeczce pod drzewem Krzyża. Umiłowany mój trzymal mnie w Swoich ramionach i tulil do SERCA. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I oboje patrzyliśmy na drzewo Krzyża. Owocki, które kilka dni wcześniej były malutkie, urosły bardzo. Tak, że.drzewo Krzyża było całe w owocach. Czerwonych Owocach. Patrzyłam to w Umiłowanego to na drzewo Krzyża i… rozmyślałam.
„Ukochany jest cały dla mnie. To niesamowite!!! Jak On się uniza! Niczego nie potrzebuje do szczęścia, jest szczęśliwy Sam w Sobie. Bóg potężny i wszechmogący, i wszechmocny! A o wszystko się mnie pyta, mówi że MU pomagam, ze sprawiam MU ulgę, że GO uszczęśliwiam… A to On mi pomaga, sprawia ulgę i uszczęśliwia! Sprawia to że czuję się bardzo kochana, potrzebna i piekna… Cały jest dla mnie… Na Krzyżu był cały dla mnie, w Komunii jest cały dla mnie. I tu, w Ogrodzie jest cały dla mnie…!”
Ukochany patrzył we mnie z tkliwościa bezdenną…
„Tak, Perełko. Cały dla Ciebie!”
„Wygląda jakbyś zapomniał o Sobie. Ja też bym tak chciała…”
Umiłowany patrzył we mnie Swym przecudnym Spojrzeniem… Patrzył i patrzył. A ja w Niego patrzyłam.
„Oddalabys za Mnie życie, Perełko?” – zapytał nagle. Spojrzałam MU prosto w oczy.
„Tak. Oddałabym” – szepnęłam bardzo poważnie. A po chwili dodałam:
„Kiedyś nie byłam pewna czy bym mała na tyle odwagi. Ale teraz tak. Jestem pewna. Oddalabym.”
„Oddałabyś. Codziennie oddajesz.”
„Codziennie…? Jak?”
„Ofiarując Mi swoje cierpienie. I żyjąc wiarą na co dzień.”
Patrzyłam Umiłowanemu w oczy. Zobaczyłam w nich pewne wydarzenie sprzed kilku dni. Kupiłam sobie figurkę Jezusa. Z otwartym SERCEM. Figurka była/ jest dość duża, ma 80cm wysokości. Reakcja moich bliskich na nią była różna. Jedna osoba powiedziała że figurka Jezusa jest cudna, druga uśmiechała się z aprobatą, trzecia osoba powiedziała że jest ładna, tylko wielka. A czwarta osoba powiedziała że to szczyt dewocji kupować sobie taką wielką figurkę Jezusa. A w ogóle to kicz a ja robię ze swojego pokoju kaplicę. Odpowiedziałam że może i kicz, ale mnie się podoba. A pokój jest mój i mogę w nim nawet kaplicę zrobić. Umilkła ta osoba od razu.
Patrzyłam w Umiłowanego, a On patrzył we mnie. Uśmiechaliśmy się do siebie nawzajem.
„Krolujesz w moim sercu to chcialam, żebyś królował i w moim pokoju.”
„Króluję, Perełko Moja!”
„Tak. Teraz każdy kto wejdzie do mojego pokoju wie Kto jest moim Królem!”
Umiłowany mój patrzył we mnie z czułością ogromną. I tulil mnie mocno do SERCA Swego. Tulil mnie, tulił a ja stawałam się przeźroczysta. Coraz bardziej i bardziej i bardziej…
ZAPOMNIEĆ. O SOBIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI