Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. Siedzieliśmy na ławeczce pod drzewem Krzyża. Ukochany trzymał mnie w Ramionach i tulil do Serca. Spoglądalismy na drzewo Krzyża.
„Jaki ten Krzyż wielki! Coraz większy!” – dziwiłam się.
„Krzyż to drzewo, Perełko, a drzewo rośnie!” – uśmiechnął się łagodnie Umiłowany. Rozpromienilam się bo przecież były to moje słowa sprzed kilku miesięcy. Trwalismy w uśmiechu. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i spytal:
„Zatańczymy, Perełko?”
„Tak!”
Zaczęliśmy tańczyć. Ukochany obejmował mnie i ja Jego obejmowałam. Spoglądałam jednak co chwilę na Krzyż bo coś mi nie dawało spokoju. Zatrzymalam się i patrzyłam na Krzyż.
„Zaraz, zaraz… Ukochany. Ten KRZYŻ to jest nasz wspólny?”
„Nie, Perełko. To Mój Krzyż” – w oczach Umiłowanego pojawilo się….jakby oczekiwanie. I jakiś dziwny błysk. Ja pytałam dalej:
„To dlaczego są tam też nie tylko Twoje Rany – Owoce, ale i moje?” – dopytywalam. Ukochany patrzył we mnie badawczo i oczy Mu błyszczaly jeszcze bardziej.
„Bo tam jest miejscem i dla Ciebie, Perlo Moja!” – powiedział jednym tchem.
Patrzyłam Mu w oczy głęboko.
„Więc… Czy więc mogę wisieć z Tobą na jednym, na Tym Krzyżu? Nie obok, czy naprzeciw Ciebie. Ale przy Tobie, na jednym Krzyżu. Mogę, Umiłowany?”
Umiłowany patrzył we mnie z Ogniem w oczach. Jakby się palił…
„To Moje Pragnienie, Perełko! Czekam aż Ty zapragniesz…”
„Pragnę! Bardzo pragnę!” – wyszeptalam. Byłam rozpromieniona blaskiem Umiłowanego mojego. Chciałam ze szczęścia całować Jego stopy. Pochyliłam się, żeby uklęknąć, przed Ukochanym, ale mnie powstrzymal. Nie pozwolił mi.
„Nie, Umiłowana Moja! To Ja będę klęczał przed Tobą!”
I ukląkł przede mną…
„O, nie! – zawołałam – Jeśli chcesz klęczeć przede mną to i ja przed Tobą klękne! Nie powstrzyasz mnie Umiłowany!!!”
I uklękłam przed Nim.
„Będziemy klęczeć przed sobą nawzajem” – szepnęłam wpatrzona w JEGO roziskrzone oczy. Płonęły Miłością. Umiłowany ujął w obie dłonie moją twarz i pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice.
„Nasze żniwa osiągnęły swój szczyt, Najmilsza Moja!”
„Mój Maleńki…” – szepnęłam rozpromieniona Szczęściem. Umiłowanym moim. A ON położył głowę na moim sercu. I tak trwalismy. Wystarczy, bo słów mi brakuje…
SZCZYT
Category: (NIE) MOJE MYŚLI