Siedzieliśmy na ławeczce pod drzewem Krzyża. Umiłowany mój i ja. Było pięknie, świecilo jasne słońce, niebo było bezchmurne. Ukochany trzymał mnie w Ramionach i tulil do Serca Swojego. Pochylal się nade mną promienny cały. Ja uśmiechałam się do Niego radośnie. Szczęśliwa bardzo!
„Kocham Cię, mój Królu!” – wyszeptalam wpatrzona w Umiłowanego.
„Kocham Cię Moja Księżniczko!” – uśmiechnął się do mnie Ukochany.
Zeskoczylam z Jego kolan. Ukleklam przed Nim i zaczęłam całować JEGO stopy. Całowalam z uwielbieniem i zachwytem. Umiłowany mój po chwili wstał, podniósł mnie i wziął na ręce i przytulił do Siebie. Potem podniósł mnie do góry, wysoko, wysoko! Zawirowal wokoło, radośnie wołając:
„To nie uchodzi, żeby Księżniczka całowala stopy Króla!”
„Jeśli Go kocha, całuje! Uchodzi! Jak najbardziej!!! Uchodzi”- również zawołałam radośnie.
„Nie uchodzi!!” – Umiłowany śmiał się perliscie wciąż wirując.
„Uchodzi, uchodzi!!!” – śmiałam się. I tak droczylismy się ze sobą, śmiejąc się i wirujac radośnie. W końcu Ukochany postawil mnie na trawniku. Staliśmy naprzeciw siebie, szczesliwi ogromnie! Umiłowany mój jasnial niezwykłą światłościa. Patrzył we mnie z wielką Miłością. Ukląkł przede mną i zaczął całować moje stopy… Ukleklam od razu przed Umiłowanym, ujęłam w obie dłonie JEGO twarz i wyszeptalam:
„To nie uchodzi, żeby Król całowal stopy Swojej… księżniczki…”
„Jeśli Ją kocha, całuje! Uchodzi, jak najbardziej, uchodzi!” – szepnal Ukochany uśmiechając się do mnie cudnie. Patrzyłam w Niego uśmiechnięta cała. Patrzyłam w JEGO oczy głęboko. I nagle znalazłam się w pustym, ciemnym kościele. Na ołtarzu stała piękna złota monstrancja, a w niej jasniala bielutka Hostia. Kleczalam przed Nim z uwielbieniem. Nagle Hostia wyszła z monstrancji, a ja usłyszałam głos:
„Bardziej niż złoto droższe i milsze jest Mi Twe serce, Perełko Moja!”
Umiłowany patrzył mi w oczy z zachwytem. I ja patrzyłam w Niego. Nagle ogarnęło mnie wielkie zmęczenie. Oparłam się o ramię Ukochanego. Od razu wziął mnie na ręce, przytulił do SERCA i zaniósł do altanki. Polożył mnie na kwiatowej kanapie. Był przy mnie… Wziął moją rękę w Swoją dłoń, przytulił do policzka i ucałował. Ja Jego dłoń ucałowałam.
„Mój Królu….” – szepnęłam wpatrując się w Niego.
„Moja Księżniczko” – uśmiechnął sie do mnie z czułością.
KRÓL I JEGO KSIĘŻNICZKA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI