Owoce drzewa Krzyża błyszczaly czerwienią. Łąka bukietowa jasniala w promieniach słońca. A my siedzieliśmy na ławeczce pod Krzyżem. Umiłowany siedział na ławeczce, trzymal mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we bardzo wielką Miłością i współczuciem. Cierpialam. Tańczylam bardzo. Ukochany cierpiał ze mną. Widziałam że bardzo cierpi… Dotknęłam dłonią Jego policzka i pogłaskalam Go.
„Mój Maleńki… mój Maleńki…”- szepnęłam z czułością… uśmiechałam się do Niego z trudem
Patrzył tkliwie we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. I też uśmiechał się do mnie.
„Jesteś Mi ukojeniem i odpocznieniem, Perełko.”
Patrzył mi w oczy głęboko… Wisielismy na jednym Krzyżu. Umiłowany mój i ja. Ukochany cierpiał… Objęłam Go delikatnie i przytuliłam do siebie. Mocno tuliłam.
„Mój Maleńki… mój Maleńki…” – szeptałam z tkliwoscia.
Znowu byłam w Ogrodzie Sercowym w Ramionach Umiłowanego. Tulił mnie mocno do SERCA. W pewnej chwili wstał, trzymając mnie na rękach i bardzo ostrożnie polozyl mnie na trawie, pod drzewem Krzyża. Uklęknal przede mną i zaczął całować miejsce w moim ciele, gdzie boli mnie najbardziej. Całowal… Pocałunek przy pocałunku… Całowal czule, czysto i słodko. Całowal…
„Najdroższy mój…”
Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptal:
„Maleńka Moja… Umiłowana Moja…”
Uśmiechnęłam się do Niego tańcząca. Ukochany pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Potem objął mnie całą i przytulił do SERCA Swego. Rozplywalam się w JEGO Miłości…
W JEGO MIŁOŚCI…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI