Nigdy nie sądzilam że kiedykolwiek o tym publicznie napiszę… Że się na to zdobędę. Ale:
Lezalam tańcząca na kwiatowej kanapie. Umiłowany mój pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Zaczął z wielką Miłością i czułością wielką całować miejsce w moim ciele, które mnie boli najbardziej. Całował i całowal. Pocałunek przy pocałunku… Całował.
Potem spojrzał mi w oczy głęboko i wyszeptal łagodnym, pełnym miłości głosem:
„Napisz, proszę o tym miejscu, Najmilsza Moja.”
„O tym… miejscu?” – spytalam lekko zdziwiona. Jednocześnie dziwiąc się sama sobie, że jestem tylko lekko zdziwiona. Myślałam że będę zdumiona do głębi. Ale nie. Umiłowany patrzył we mnie ze zrozumieniem.
„Zrob to dla Mnie, proszę, Perełko. I nie wstydź się, nie masz się czego wstydzić. Jesteś i w tym do Mnie podobna. Ja cierpię w Tobie!”
„Dobrze. Napiszę dla Ciebie, Najdroższy!”
„Dziękuję, Perełko Moja!”
Umiłowany dalej całowal to miejsce…
Miejsce, które boli mnie najbardziej to moje jelita. Cierpie na tzw. „zespół jelita drazliwego /wrażliwego” . Oprócz napięcia spastycznego będącego skutkiem mojej głównej choroby MPD, mam jeszcze m.in ten zespół. Jelita są bardzo pokurczone i napięte. Podwójnie. I bardzo mnie bolą. Cale podbrzusze. Bardzo boli. Byłam u kilku lekarzy i za każdym razem rozkladali ręce. Mówili że nie ma na to lekarstwa, że trzeba z tym żyć. Jeden lekarz przepisal lek na rozluźnienie jelit. Po nim było jeszcze gorzej i przestalam go brać. Mówił jeszcze ze może dać mi skierowanie na kolonoskopie, ale niewiele to badanie wykaże. Nie chciałam. Nie chciałam żeby mi zaglądali…
I tak. Szczególnie jest ciężko kiedy jelita mi „szaleją” (albo „stoją” albo „szaleją”), wtedy często nie mogę zdążyć do toalety. Rodzice, teraz tata, muszą mnie wtedy wycierac, myć, przebierać… Upokorzalo mnie to bardzo. Do czasu aż zwierzyłam się z tego mojemu Duchowemu Synowi, księdzu.
„Nie upokarza to Ciebie, ale upodabnia do umęczonego Chrystusa” – napisał. Patrzyłam na te Jego słowa długo. Od tego czasu pomału zaczęłam inaczej niż do tej pory myśleć. A potem Umiłowany mój spytal, poprosił, żebym Mu pokazala gdzie mnie boli. Ze wstydem pokazałam m.in to miejsce. Moje jelita. Pamiętam z jaką czułością je wtedy dotykał… Potem ON zaczął całować „to miejsce gdzie boli mnie najbardziej”. Miejsce ogromnego cierpienia, ale zarazem wielkiego wstydu. Całowal konsekwentnie. Całowal z wielką Miłością i czułością wielką. I zmienial to miejsce w miejsce… miłości. MIŁOŚCI!!! Niesamowite to dla mnie bardzo. Niewyobrażalne!!! A jednak. Z Umiłowanym moim wszystko jest możliwe! I to, że teraz o tym piszę to też ON.
Piszę o tym bez wstydu. Bo niby czego mam się wstydzić? Choroby?! Pragnę być podobną do swego Oblubienca. Także w chorobie i jej skutkach.
A Umiłowany wciąż całuje moje chore jelita. Z czułością wielką. I wciąż mówi że jestem piękna.
Nie sądzilam że kiedykolwiek o tym napiszę. Że się zdobędę. A jednak. Umiłowany sprawił cud!
Teraz miejsce gdzie mnie boli najbardziej to dla mnie miejsce JEGO MIŁOŚCI!