Byłam w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Siedzieliśmy na kwiatowej kanapie. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie jak w obrazek… Z zachwytem i Miłością nie do opisania słowami. Uwielbialam Go. Umiłowany patrzył we mnie… W pewnej chwili zrobił coś dziwnego, wg mnie. Otóż wstał z kanapy i położył się na kwiatowym dywanie, ale tak, że głowę trzymał poza altanka. I patrzył na dół.
„Co robisz, Najdroższy?”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Chodź, Perełko Moja. Chodź, to też zobaczysz!”
Wstałam więc z kanapy i położyłam się na kwiatowym dywanie, obok Umiłowanego. Głowę wychylilam za altanke. Spojrzałam w dół i… zamarlam w uśmiechu. Spojrzałam w Najdroższego, uśmiechał się do mnie i ja do Niego radośnie się uśmiechałam. W dole rozpościeral się Ogród bukietowy! Kwiaty, które ukladalam Madonnie. Nie tylko białe, ale i czerwone, niebieskie, różowe i żółte. Z góry wyglądal jak kolorowy dywan!
„Piękny!” – wyrwalo mi się z głębi serca…
„Piękny. Jak Twoja modlitwa, Maleńka”- szepnal uśmiechając się do mnie cudnie. Zawstydzilam się, ale Ukochany patrzył we mnie z takim zachwytem, że od razu mi przeszlo.
„Myślałam że jest jej mniej, i że nie jest tak kolorowa…”
„Teraz widzisz, że jest!”
Umiłowany odwrócił się i patrzył teraz w górę. Ja też się odwrócilam na plecy. Patrzylismy na Krzyż i w niebo.
„Przez Krzyż do Nieba!” – szepnęłam uśmiechnięta.
„Przez modlitwę, ufność i miłość, Perełko Moja!” – Najdroższy uśmiechnął się do mnie znacząco. Domyśliłam się że mówi o mnie…
Ukochany wstał z kwiatowego dywanu i podal mi rękę, pomagając mi wstać. Stałam przed Umiłowanym moim. Objął mnie i przytulił do SERCA Swego. Tańczylismy. Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością, promiennie bardzo. Ja patrzyłam w Niego zakochana bardzo!!!
Nasze serca rozmawiały:
„Ukochany…”
„Tak, Maleńka Moja?”
„Kiedy pierwszy raz tu weszłam, czułam się nieswojo, niepewnie. Ale tylko chwilę. Bo… pomyślałam że Ty chcesz dla mnie jak najlepiej, że wiesz co robisz. I potem poczułam się u siebie. Jakbym do siebie wróciła. I jestem bardzo szczęśliwa! Bardzo!!! I zawsze tu pragnęłam być!”
„Bo zaufałas Mi, Perełko.”
„Tak…” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego.
„To naturalne, że nowość budzi niepewność, że czułaś się nieswojo. Ale Ja jestem z Tobą zawsze i wszędzie. I zawsze będę, Maleńka!” – uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Pomyślałam sobie ze nie ważne jak to co mnie otacza. Ale TY, NAJDROŻSZY! Tam gdzie Ty jesteś tam jest cudnie!”
Umiłowany patrzył we mnie rozpromieniony cały.
„Dziękuję, że Mi o tym powiedziałaś, Perełko Moja!”
„Powiedziałam Ci o tym, bo Ci ufam, Najdroższy!”
Umiłowany zaśmiał się perliscie, radośnie! Tańczyliśmy.
Wciąż tańczymy. Bardzo.
BO UFAM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI