MAMA patrzyla we mnie wielkimi pięknymi oczami. Łagodnym i pełnym miłości spojrzeniem. I uśmiechała się do mnie z czułością niewyobrażalna. Ja uśmiechałam się do NIEJ z miłością. Patrzyłam w JEJ oczy…
„Umiłowany powiedział że jestem Jego matką… bo rodzę Go w sercach innych ludzi.”
„To cudownie, Córeczko Kochana!”
MAMA uśmiechała się do mnie cudnie.
„A Ty MAMO nie masz nic przeciwko, że tak mnie nazwal, i że…”
Przerwał mi perlisty, serdeczny śmiech MAMY.
„Przeciwko? – szepnęła calujac mnie w czoło – Córeczko, Ja się bardzo cieszę. I niech Mój Synek ma jak najwięcej takich Mam!”
Uśmiechala się do mnie tkliwie.
„Macie podobne uśmiechy!” – szepnęłam zachwycona.
MAMA patrzyla we mnie z wielką Miłością. Potem znikla.
Byłam w ramionach Najdroższego, Maleńkiego mojego. W Jego dłoniach radośnie tańczyłam. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go. A ON patrzył we mnie z zachwytem! Promiennial Miłością. Patrzył we mnie tak jakbym była dla Niego najpiękniejsza i jedyna. Jakbym była czymś drogocennym, bezcennym. I wiedziałam że byłam.
„Mój Skarbie!” – szepnęłam zachwycona.
Najdroższy uśmiechał się do mnie promiennie bardzo.
„Mój Skarbie!” – wyszeptal patrząc we mnie z podziwem.
Patrzyłam w Umiłowanego, w Jego oczy patrzyłam głęboko. Zapatrzylam się.,.
Najdroższy mój wisiał na Krzyżu. Cierpiący niezmiernie… Objęłam Go delikatnie i przytuliłam się do Niego. Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża, spojrzeniem Miłości. Cierpiał bardzo… Tuliłam Go do siebie i cierpiałam z Maleńkim moim.
„Jak mogę Ci pomóc, ulżyć choć trochę, Najdroższy…?” – spytalam z bólem serca.
„Trwaj przy Mnie jak dotąd, Perełko. Trwaj jak dotąd! Sprawiasz Mi wielką ulgę i uszczęśliwiasz bardzo.”
„Pragnę!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego.
Tuliłam Go do siebie z miłością.
Znów byłam w ramionach Najdroższego mojego. Umiłowany mój pochylal się nade mną z Miłością. Patrzył we mnie z zachwytem.
„Maleńka Moja… Moja słodka! Mój Skarbie!” – szepnal Ukochany promieniejąc.
Uwielbiałam Go, szczęśliwa ogromnie!