Wydawnictwo przyjęło wezwania modlitwy wiernych, które ulozylam do „OREMUSa”.
Lezalam w łożu, tańcząca bardzo. Ale szczęśliwa i radosna bardziej. Umiłowany mój pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia wielką. Uśmiechałam się do Niego z miłością i radością. I On uśmiechał się do mnie promiennie. Szczęśliwy ogromnie. Widziałam, że jest szczęśliwy… Cieszyłam się że ON się cieszy!!!
„Najdroższy mój… wiedziałeś, że przyjmą, prawda?” – spytalam uśmiechnięta, ale raczej nie było to pytanie, stwierdziłam fakt po prostu. Najdroższy pochylil się nade mną jeszcze bardziej i pocałowal mnie w czoło.
„Oczywiście, Maleńka Moja! – zaśmiał się perliscie – inaczej nie poprosiłbym Cię, żebyś ulozyla wezwania!”
Roześmiałam się serdecznie. Leżałam na tym wielkim łożu i czułam się dziwnie… Nie potrafię opisać jak. Zagubiona? Nieswojo? Nie wiem…
„Co będziemy robić, Najdroższy? Zatańczymy? Chyba nie myślisz że będę cały czas w łóżku leżeć?! – smialam się wesoło – nie lubię leżeć w łóżku!”
Smialam się wesoło, radośnie. Umiłowany mój również się śmiał. Znów pocałowal mnie w czoło i wziął na ręce. Trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA. Objęłam Go delikatnie i przytuliłam do siebie.
„Tu mi najlepiej, Najdroższy mój… Tu, przy Tobie mogę być cały czas…” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego. On uśmiechnął się do mnie cudnie i wyszeptal tajemniczo:
„Zabieram Cię w daleką podróż, Perełko Moja!”
„W podróż?! – zdziwiłam się – Dokąd?”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie tylko i patrzył mi w oczy głęboko. I ja patrzyłam w JEGO oczy…
Nagle zobaczyłam przed sobą małą chatkę, chatynke, lepiankę. Chata wyglądala bardzo ubogo, biednie, ale jednocześnie była zadbana. Zbliżal się wieczór, robiło się na dworze szaro. Ale widać było że chata niedawno była malowana na biało. O ścianę frontowa oparte były sprzęty stolarskie. Mlotki, piła, hebel i jeszcze inne, których nazw nie znam.
Otworzyły się drzwi i z chaty wyszła młoda kobieta, a raczej dziewczyna w zaawansowanej ciąży. Stanęła przed chata i zaczęła się rozglądać jakby na kogoś czekała. Skromnie, ubrania, ubogo, dziewczyna była bardzo piękna, a z Jej twarzy bił dziwny blask. Mimo biednego ubioru wyglądała dostojnie. Nagle dziewczyna uśmiechnęla się promiennie i zaczęła do kogoś machać. I za chwilę obok niej pojawił się mężczyzna. Był młody i przystojny. W ręku niósł przybory stolarskie. Odstawil je i przytulił z czułością kobietę.
„Miriam, Kochana moja – pocałowal kobietę w policzek – Jakże się czujesz, żono? Jak Dziecko?”
Kobieta uśmiechnęla się do mężczyzny. Piękne.
„Dzięki Najwyższemu ja i nasz Syn czujemy się dobrze! Dziękuję Józefie, mój mężu! A ty na pewno zmęczony jesteś? Jak było w pracy?
” W pracy dobrze, ale przynosze nie dobre wieści… Cezar zarządził spis ludności. Muszę się udać do Betlejem i tam się zapisać. Ty żono moja niestety musisz jechać razem ze mną… W twoim stanie… To niebezpieczne. I podróż długa.”
Miriam ucalowala Józefa w policzek.
” Oczywiście, że jadę z tobą, mój mężu! Nie martw się o mnie, Najwyższy jest z nami. I mam ciebie!
Józef objął swoją żonę z troską i czułością.
„Chodźmy do domu, zrobiłam kolacje. Zjesz i odpoczniesz. A ja spakuje najpotrzebniejsze rzeczy!”
„Tak. I ty moja Miriam wypocznij. Wyruszamy jutro przed świtem.”
„Nasz Syn zobaczy rodzinne miasto swego ojca” – kobieta uśmiechnęła się do męża.
„Błogosławiony niech będzie Najwyższy, że dał mi Taką żonę!”
„A mi Takiego męża!”
Odwrocili się i obejmując się nawzajem, weszli do chaty. Zamknęly się drzwi.
Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Tulił mnie mocno do SERCA Swego. Uśmiechał się do mnie cudnie i ja uśmiechałam się do Niego.
„Dziękuję Ukochany mój!” – szepnęłam całując Go w policzek – Troszczyles się o Nich, prawda?”
” Prawda, Maleńka Moja. Troszczę się o każdego kto Mi się powierza, kto Mi oddaje siebie i swój los.”
„I o mnie się troszczysz, Najdroższy!”
„Tak, Perełko Moja Maleńka!”
„Kocham Ciebie, Najdroższy mój…” – szepnęłam przytulajac się do Niego jeszcze bardziej. Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem…
W DALEKĄ PODRÓŻ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI