W komnacie SERCA Umiłowanego mojego byłam. Na łożu tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był ze mną. Klęczał przy mnie i pochylal się nade mną kochający i współczujacy niezmiernie. Dotykał miejsc w moim ciele, które mnie bolały. Z czułością bez miary. Dotykał też miejsca, które boli mnie najbardziej. Całowal to miejsce…
„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja…”-wyszeptal tkliwie.
„Bardzo, Najdroższy mój. Ale wiesz co właśnie pomyślałam? Że jeśli istnieje powołanie do cierpienia to TY mnie do niego powołales.”
Ukochany uśmiechnął się do mnie z wielką Miłością.
„Istnieje powołanie do cierpienia, Najmilsza Moja. I to prawda że Ciebie do niego powołalem. Ale nie tylko powołalem. Wybrałem Cię Perlo Moja! Jesteś wybrana przeze Mnie. Wybrałem Cię, żebyś dzieliła ze Mną Moje Cierpienie. Wybranka Moja jesteś!”
„Najdroższy mój…” – szepnęłam z miłością i uwielbieniem.
Tańczyłam bardzo intensywnie. Umiłowany wciąż całowal tam gdzie mnie bolalo. Całowal moje cierpienie…
„Najdroższy mój… Tęsknię… Przytul…” – szepnęłam prawie bezglosnie. Umiłowany spojrzał we mnie poruszony bardzo.
„Najdroższa Moja… pragnę!”
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił się do mnie. Całkowicie wtulil się we mnie. I otulił Sobą…
„Oblubienico Moja Umiłowana! Wybranko Moja! Moja słodka Tancerko!”
Przytulałam Najdroższego mojego z miłością. W milczeniu. Nie miałam siły żeby coś powiedzieć. Z resztą nie trzeba było słów.
„Cierpię z Tobą, a Ty dla Mnie Cierpisz, Maleńka!”
To nasze łoże zmienilo się w Krzyż. A Krzyż stał się łożem Miłości.
KRZYŻ ŁOŻEM MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI