Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego dłoniach tańczyłam bardzo. Umiłowany mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna. Patrzyłam w Najdroższego mojego z czułością… Dotykalam Jego policzka i głaskalam go…
„Taka jestem zmęczona… Najdroższy mój…” – szepnęłam z trudem. Umiłowany ujął moją dłoń ze Swego policzka i ucalowal ją.
„Wystarczy tylko jedno Twoje słowo, Maleńka Moja. Pamiętasz?” – szepnal Ukochany z ogniem w oczach.
„Tak, Maleńki mój. I w tej sprawie chcę, z Tobą porozmawiać. Właściwie powiedzieć Ci o decyzji, którą podjelam.”
„Podjęłas decyzję? Jaką, Perełko?” – Najdroższy wyglądał na zdziwionego. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Decyzję o tym, że rezygnuję z decyzji. Ty Sam decyduj kiedy po mnie przyjdziesz. Ty wiesz lepiej kiedy po mnie przyjść!”
Umiłowany mój patrzył we mnie zdumiony.
„Dałem Ci możliwość do podjęcia decyzji, a Ty oddajesz ja Mnie?! Dlaczego Najmilsza Moja?”
„Bo dla mnie wydaje się że to wciąż za wcześnie! Że jeszcze wiele muszę dla Ciebie zrobić, chcę zrobić. Chcę zrobić to, chcę zrobić tamto… A ciało już zmęczone obolałe, cierpiące. Nie ma siły… I nade wszystko tęsknię! Bardzo tęsknię! Dusza moja tęskni do Ciebie. I taka rozstrojona, jestem… Rozdarta. A Ty Najdroższy mój najlepszy znasz możliwości mojego ciała i wiesz jak tęsknię.. Dlatego Ty zdecyduj kiedy po mnie przyjść. Ty najlepiej wiesz kiedy!!! ”
Umiłowany patrzył we mnie rozbrojony, zdumiony i rozczulony. Z coraz większym ogniem miłości w oczach.
„Piękna Moja!!!”
A za chwilę dodał:
„Przyjdę jak złodziej w nocy!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie.
„Noc z Tobą mi nie straszna! A złodziejem nie jesteś. Tylko Umiłowanym moim!”
Patrzył we mnie… Promienial cały uśmiechem. W milczeniu we mnie patrzył. I ja patrzyłam w Niego z zachwytem. Zaczęłam rozmyślać co jeszcze muszę, chcę zrobić dla Niego, 'to i to i to… ’ wszystko mnie bolalo, zmęczona byłam i nade wszystko tęsknilam… Bardzo tęsknilam… Spojrzałam w oczy Najdroższemu i roześmiałam się serdecznie.
„No widzisz?! Sam widzisz jak to ze mną jest! Ty najlepiej wiesz kiedy po mnie przyjść!”
Umiłowany, Najdroższy mój nie odpowiedzial. Patrzył we mnie z uśmiechem jasnym, promiennym i czułym… Otulal mnie Sobą. Przytulał i otulal mnie… Przenikal mnie niemal fizycznie. Wchodził we mnie. I ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie. Znikalam w Umiłowanym moim… I nagle znalazłam się na sali szpitalnej, operacyjnej, czy zabiegowej. Zdumiona byłam bardzo!! Widziałam lekarz i pielęgniarki w fartuchach, czepkach i maseczkach na twarzach. Widziałam na stole operacyjnym jakąś kobietę. W jednej chwili zorientowałam się, że to poród! Ze uczestniczę w porodzie! Nie muszę chyba mówić że w szoku byłam! Tym bardziej że kobietę, która rodziła widziałam pierwszy raz w życiu! Nie będę opisywać porodu. Napiszę tylko, że po niedługim czasie kobieta ta tulila w ramionach nowo narodzone dzieciątko. Widziałam szczescie w jej oczach. Obok niej stał mężczyzna, także bardzo szczęśliwy. Moje spojrzenie padło na dziecko. Spało słodko…
„To Twoja Klara, Perełko! Twoja Klarcia!”
Patrzyłam oniemiala! Rozpromieniona! Uśmiechnięta od ucha do ucha!
„Moja Klarcia…!!!”
Klara to moje Duchowe Dzieciątko które adoptowalam i 9 miesięcy się za nie modliłam. Patrzylam w nią z zachwytem! Była taka piękna i słodka!
„Ale przecież miała się urodzić dopiero za półtora tygodnia!”
„Owszem, miała. Ale tak jej się spieszylo na ten świat, że musiałem przyspieszyć poród!”
Znów byłam w ramionach Najdroższego mojego. Patrzył we mnie promiennie bardzo!
„Błogosław, proszę jej i jej rodzicom!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Skinął głową w milczeniu. I uśmiechał się do mnie jakoś dziwnie, tajemniczo, uroczyscie jakoś… Tak, jakby chciał mi coś jeszcze powiedzieć. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona, pytająco, badawczo. On uśmiechał się do mnie rozpromieniony cały… I nagle moje serce przeszyla myśl jak błyskawica… Jak grom z jasnego nieba!!!
„Zrobiłeś to dla mnie… Najdroższy mój!!! Zrobiłeś to dla mnie!!! Żebym nie musiała…!!!”
„Już nic nie musisz, Perełko Moja!!! Już nic nie musisz! Ale wszystko możesz!!!” – wyszeptal wzruszony Umiłowany mój, Maleńki mój!
I ja byłam wzruszona… Wzruszona do głębi serca…
„Przyjdę po Ciebie, Maleńka Moja, jak złodziej w nocy!”
„Czekam na Ciebie, mój Złodzieju! Mój Najdroższy Złodzieju!!!” – szepnęłam wzruszona. Gładzilam Jego policzek z miłością i uwielbieniem…
ZŁODZIEJ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI