Najdroższy mój nakarmil mnie Swoim Ciałem. Na łożu Miłości, Krzyżu tańcząca bardzo leżałam Najdroższy mój leżał przy mnie. Obejmował mnie kochający i czuły ogromnie. Uśmiechałam się do z trudem. On wiedział że jestem bardzo szczęśliwa.
„Dziękuję Ukochany, że pokazałeś mi moje serce! Dziękuję!”
Najdroższy ucalowal mnie słodko i wyszeptal:
„To owoc naszej podróży Adwentowej, Najmilsza!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego znów.
„A, a…?”
Najdroższy patrzył mi w oczy łagodnie. Uśmiechał się do mnie cudnie. Wiedział co chcę Mu powiedzieć, o co prosić.
„Słucham Cię, Perełko.”
„A czy będziemy mogli tam też chodzić tańczyć? Na Łące uwielbiam, ale tam też bym chciała…”
Najdroższy rozpromienił się nade mną!
„Doskonały pomysł, Perełko! Możemy choćby zaraz!”
„Wybacz, Najdroższy… ale nie mam dziś siły… Pragnę polezec przy Tobie…”
„Cierpisz bardzo. Wiem Maleńka Moja!”
„Bardzo. Z Tobą i dla Ciebie, Najdroższy mój!”
„Maleństwo Moje ukochane!”
Najdroższy wziął mnie na ręce i położył mnie na SERCU Swoim. I tulil do NIEGO z miłością. Objęłam Umiłowanego za szyję.
„Jak pięknie mnie nazwałes… Umiłowany – szepnęłam wpatrzona w Niego – Czy… mogę też Ciebie tak nazywać…? Pragnę, jeśli pozwolisz, Najdroższy. Jesteś taki mi bliski… Bardzo bliski. Najbliższy…!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie z tkliwoscia ogromną.
„I właśnie ze względu na tę bliskość możesz Mnie tak nazywać.”
Ucalowalam Umiłowanego mojego i wpatrywalam się w Niego z zachwytem. Promienial cały Miłością!
„Chcę żebyś wiedziała, Perlo Moja, że niewiele dusz pragnie być że Mną w takiej bliskości i niewiele dusz dopuszczam do takiej zażyłości z Sobą” – Umiłowany wypowiedział te słowa z wielkim bólem i smutkiem…
Patrzyłam w Najdroższego mojego zaskoczona! Zdumiona do głębi serca! A w sercu kołatało jedno pytanie:
” Dlaczego, Najdroższy mój?!”
„Bo niewiele dusz chce dzielić ze Mną Moją Mękę do końca!”
„Moje Maleństwo!!! Moje Najdroższe Maleństwo!!!”
„Odtąd, Maleńka Moja dzielić będziesz nie tylko Moje Cierpienie, ale i opuszczenie, odrzucenie i samotność Moją!”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego… Co działo się we mnie trudno opisać… Miękko na sercu… Nie! Samotność, że aż zabolało, pustka, niemoc, opuszczenie, odrzucenie, bezradność… Ogromna!!! Dojmujące i przejmujące doświadczenie! Poruszające i wzruszające!
Weszłam w Najdroższego… zdumiona! Do tej pory mogłam wchodzić w Niego wtedy gdy On we mnie wchodził. Teraz weszłam sama. Weszłam w jasność wielką. Przede mną biło Najdroższe SERCE Najdroższego mojego. Biło. ale inaczej niż dotąd! Biło samotnością, pustką, niemocą, opuszczeniem, odrzuceniem, bezradnością… Ucałowałam SERCE Ukochane i przytuliłam JE do siebie z czułością. Mocno tuliłam…
Siedziałam na wózku pod Krzyżem. Umiłowany wisiał na Nim. Cierpiący cały. Skłonił Swą głowę w moją stronę i patrzył mi w oczy z Miłością. I ja Mu w oczy patrzyłam.
„Maleństwo moje… Najdroższe Maleństwo… Umiłowane Maleństwo moje…”- szeptałam poruszona, z bolącym sercem szeptałam.
Cierpieliśmy razem. Wciąż cierpimy.
Moje Maleństwo i ja. Razem.
MOJE MALEŃSTWO…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI