05.02.2018
Leżeliśmy na Krzyżu łożu Miłości. Najdroższy mój, Maleńki i ja. Tańczylismy bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z wielką Miłością. Ja też patrzyłam w Niego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Cierpielismy razem. Zjednoczeni w Miłości.
„Najdroższy mój, zatańczymy? Proszę… Chciałabym zatańczyć w komnacie mojego serca. Potem zobaczylibyśmy to co we mnie kielkowalo, czy już troszkę uroslo. Proszę!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego.
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.

„Wedle życzenia, Maleńka Moja!”
„Ja nie życzę… Ja proszę, Najdroższy!”
„Twoja prośbą, Maleńka, jest dla Mnie życzeniem.”
„Najdroższy!!!”
Umiłowany spojrzał mi w oczy z miłością, wziął na ręce i już tańczyliśmy w komnacie mojego serca. Ukochany trzymał mnie w Ramionach i i tańczył… Jak pięknie tańczy!!! Jak pięknie tańczy mój Oblubieniec!!! Po całej komnacie tańczył! Lekko, zwiewnie, ulotnie…. Cudnie!!
Potem Umiłowany podszedł do tej roślinki, która we mnie kielkowala. I trzymając mnie na rękach pochylil się, żebym mogła ją zobaczyć.
„Ooo! Już ma dwa listki! Ciekawe co z niej urośnie!” – szepnęłam uradowana.
„Zobaczysz, Maleńka – uśmiechnął się Umiłowany – będzie piękna. Bardzo piękna! Piękna jak Ty!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego z trudem. On delikatnie położył mnie na trawniku, obok roślinki. Dotykal z czułością miejsca w moim ciele, które bolało mnie bardzo. Najbardziej. Dotykal je i całowal. Cierpielismy razem, zjednoczeni w Miłości.

A nad nami i we mnie wiosna!

06.02.2018
Byliśmy na Łące wśród światła i kolorowych kwiatów. Najdroższy mój i ja. Tańczyłam z Umiłowanym moim. On w tańcu prowadzil. Patrzył we mnie promiennie bardzo…rozpromieniony zachwytem. Patrzył Swym cudnym pełnym miłości i czułości  spojrzeniem. I ja w Umiłowanego patrzyłam rozpromieniona cała! Zakochana i szczęśliwa niezmiernie! Tańczyliśmy bardzo. A Najdroższy patrzył we mnie… Nie wytrzymałam! Przerwałam taniec i rzuciłam się Najdroższemu do stóp. Objęłam Jego nogi i całowalam Jego Rany. Całowalam i dziękowałam:

„Najdroższy mój,… Dziękuję! Codziennie widzę Twoje cuda! Doświadczam Twych cudów! Codziennie! Dziękuję Ci! Dziękuję Ci bardzo, Najdroższy!!!”
Całowalam stopy Jego…
„Kto się na Mnie otworzy, kto Mi się odda całkowicie, ten nieustannie widzi Moje cuda i nieustannie ich doświadcza!”
„Widzę i doświadczam wciąż, Najdroższy mój!”
Umiłowany pochylil się nade mną i podniósł mnie delikatnie. Stałam przed Nim. Patrzyłam uśmiechnieta w Umiłowanego, w Jego oczy patrzyłam.
„I ja jestem Cudem, Twoim Cudem! Nie sądziłam że to powiem. Ale Ty mnie uczysz to dostrzegać. I dostrzegam. Jestem Twoim Cudem!!!”
Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Ujął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Pocałowal mnie słodko. I ja Go pocałowalamm. Trwalysmy w Miłości, tańcu i ja pocałunku. I trzymając moją twarz w Swoich dłoniach wyszeptal z czułością:
„Jesteś Moim Cudem, Maleńka!  Cudem, w którym i przez który działam cuda!”
Patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie. A poczułam się oniesmielona.
„Przez który?!  Nie rozumiem, Najdroższy….”
„Potrzebowałem Twoich dłoni, serca i Twego cierpienia, żebym mógł czynić cuda. I oddalas Mi swe ręce, serce i cierpienie. I przez Ciebie czynię cuda, Maleńka Moja!”
Stałam oszolomiona…
„Na Twoją chwałę, Najdroższy mój!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z uwielbieniem. Najdroższy wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w Ramionach i obsypywal pocałunkami.

„Mój Przecudny Cudzie!  Mój Cudzie maleńki!” – szeptal Umiłowany z tkliwoscia. Patrzyłam w Niego wzruszona… Nie wiedziałam co powiedzieć. Słów mi brakowało… Ale nie potrzeba było słów. On wiedział..

07.02.2018
Leżałam na Krzyżu,  łożu Miłości. Najdroższy mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia wielką. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Patrzyłam w Maleńkiego mojego cierpiąca. Choć dzisiaj nie zbyt cierpialam fizycznie. To tańczyłam bardzo. Bolało mnie serce.

„Jakaś Ty podobna do Mnie, tańczysz, Maleńka Moja… Cierpisz…”
„Tańcze za moje Duchowe Dzieci i przez moje Dzieci, a konkretnie przez jedno Dziecko. Serce mnie boli gdy widzę…”
„I Ja cierpialem za Moje dzieci i przez Moje dzieci cierpię… Jakaś Ty do Mnie podobna!”
Spojrzałam w Najdroższego w Jego oczy głęboko. I On we mnie patrzył… Nie prosil żebym Mu opowiedziala, sama zaczęłam… Moje Duchowe Dziecko od zawsze powtarzalo, że ” zdrowie jest najważniejsze”. Bardzo często to powtarzalo. „Zdrowie jest najważniejsze!” I parę lat temu zachorowalo. Straciło zdrowie. I wtedy jakby cały świat się dla niego zawali. Jakby wszystko się skończyło. Jakby już nic przed nim nie było, nic go nie nie czekalo.
„Zdrowie było dla niego najważniejsze. I nagle straciło to „najważniejsze”…”- szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego, a po chwili dodałam:
” Pamiętam naszą rozmową gdy Dziecko było jeszcze zdrowe. Siedziałysmy na huśtawce na. I znów powiedziało że zdrowie jest najważniejsze. Odpowiedziałam, że nie. Że nie jest najważniejsze. Dziecko bardzo się dziwiło i patrzyło na mnie jak na dziwaczke. ‚Jest ważne, ale nie najważniejsze’- powiedziałam. ‚A co jest najważniejsze?’ – spytalo Dziecko. ‚Bóg, zbawienie, dusza…’ ‚ Dziecko powiedzialo, że filozofuję i żebym przestała.”
„Pamiętam jak Ciebie, Maleńka serce wtedy bolało…”
„Bolało mnie, że nie TY jesteś dla mojego Dziecka najważniejszy… Bo dla mnie Ty, Najdroższy mój jesteś najważniejszy!”
Patrząc mi w oczy, Najdroższy wyszeptal:
„Dla kogo Ja jestem najważniejszy, ten nigdy nic nie straci. Ten nie może nic stracić, może tylko zyskać!”
„A moje Duchowe Dziecko stracilo zdrowie i zachowuje się tak jakby już nie miało po co żyć. I coraz bardziej się ode mnie oddala. Staje się zupełnie inną osobą… Próbuje poniżyc, obrazic. We wszystkich doszukuje się wrogów…”
„Wybacz mu, bo nie wie co czyni!”  – wyszeptal Najdroższy z ogniem w głosie i w oczach.
„Oczywiście, że wybaczam, Najdroższy!  Nie jest w stanie mnie ani obrazic, ani ponizyc. Tylko serce mnie boli gdy widzę że moje kochane Dziecko rani samo siebie…”
„Chodź do Mnie, Maleńka!” – Najdroższy przytulił mnie do SERCA Swego.
Nakarmił mnie Swoim Ciałem… i patrzył mi głęboko w oczy.
„Jaka Ty do Mnie podobna!”- wyszeptał Najdroższy.
I cierpiał ze mną… Maleńki mój.
Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz