PRAWIE!

No Comments

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich. Najdroższy siedział na trawie zielonej. Ja na trawie leżałam, a głowę położyłam na kolanach Maleńkiego mojego. Wokół nas było ciepło i cicho i dobrze… Najdroższy patrzył we mnie z wielką czułością i zachwytem. I ja patrzyłam w Niego…
„Wiesz mój Maleńki… ostatnio jestem coraz bardziej zmęczona. Coraz bardziej!”
„Wiem, Maleńka Moja, wiem” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia, głaszcząc czule mój policzek.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Położył mnie na trawie a Sam uklęknal przy mnie i pochylil się nade mną cały. Tak, że zasłonil mi całe niebo. On, Najdroższy mój był moim Niebem! Jasnial cały Miłością i bliskością bezgraniczna. Patrzyłam Mu w oczy głęboko…
„Życie jest dojrzewaniem do wieczności – szeptałam z miłością – Człowiek rodzi się i dojrzewa do innego Życia. Czasem krócej, czasem dłużej. A gdy już dojrzeje wtedy Ty po niego przychodzisz, Najdroższy mój!”
„A Ty już dojrzałaś, Moja Śliczna?” – spytal Najdroższy z pięknym uśmiechem.
„Czy dojrzałam? Nie wiem… Dojrzałam?”
„Prawie!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa!!!
„Już się nie mogę doczekać!!!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego.
„JA też, Moja mała! Ja też!!!”
Maleńki patrzył we mnie. Oczy Mu płonęly… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Całował i całowal. Czule i czysto i słodko…

Categories: MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *