JAK GÓRA…

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w mojego Ślicznego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością. Najdroższy ujął moją dłoń, ucalowal ją i przytulił do Swego policzka.

„Jak dobrze mi u Ciebie, mój Słodki… Jak dobrze…” – szepnęłam z trudem.

Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i rozpromienil się ogromnie nade mną!

„A jak Mi dobrze u Ciebie, Śliczna!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.

„Dobrze? To bardzo się cieszę!!!”

„Bardzo dobrze! Wygodnie, ciepło i miejsca mam dużo… Jesteś odpocznieniem Moim! Jak gora dla Mnie jesteś!”

„Jak góra…?”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. A ja rozejrzałam się po szczelinie skalnej.

„To w tej górze jesteś Ty u mnie czy ja u Ciebie?” – spytalam zdziwiona.

„Ty Maleńka jesteś góra dla Mnie, a Ja dla Ciebie!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem. Nie rozumialam tego co Najdroższy mówił. Wcale! Ale nie musiałam. Nie pytałam. Najdroższy Sam może mi wytłumaczy jak będzie chciał. A jak nie to w Domu zrozumiem wszystko! Tak… Teraz leżałam w ramionach Najdroższego mojego, szczęśliwa cała. Tańczylismy bardzo. W Miłości i intymności wielkiej.

Leave a Reply