Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymal mnie w objęciach. Siedziałam na kolanach Maleńkiego mojego. Obejmowałam Go z czułością i trzymałam Jego dłoń w swoich dłoniach.
„Wiesz mój Maleńki? Uwielbiam tu być! Góry mojej modlitwy też lubię bardzo. Ale tutaj uwielbiam!”
„Szczelinę?! Przecież tu jest ciemno i zimno…” – Najdroższy wydawał się być bardzo bardzo zdziwiony.
„Ciemno i zimno, a jednocześnie jasno ciepło i przytulnie! I tajemniczo bardzo! A ja uwielbiam tajemnice!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego promiennie! Od ucha do ucha! I Maleńki również rozpromienil się ogromnie nade mną! A w szczelinie skalnej pojasnialo bardzo. W oddali tryskalo Źródło…
„O! I to Źródło!!! Pojdzmy tam, dobrze?!”
Najdroższy skinął głową z uśmiechem. I chwilę później oboje klęczelismy przy tryskajacym Źródle…
„Taka wielka i twarda Skała, a pęknięta… I z tego pęknięcia wytryska Źródło…” – szepnęłam zamyślona i wpatrzona w Najdroższego.
„Skała została bardzo zraniona…” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach.
„Wiem… Bardzo… bardzo… bardzo…!”
„Ale z tej Rany trysnelo Źródło! Życie i Miłość!!!” – Maleńki uśmiechał się do mnie cudnie!
Chwyciłam Ślicznego mojego za rękę i szeptałam z mocą:
„Kocham Ciebie moja Skało!!! Kocham Ciebie!!!”
Umiłowany wstał i pomógł mi się podnieść. Wziął mnie w objęcia i przytulił do SERCA Swego. Mocno tulil mnie i obsypywal pocałunkami! Jak deszczem! I nagle znalazłam się w wielkiej Światłości! I kąpalam się w Źródle Życia i Miłości!!! Pływalam w Nim! I piłam ze Źródła, Napój Życia i Miłości. I to już nie na Krzyżu, tylko w Światłości! W Chwale! Tak! W Chwale! Byłam napełniona Życiem i Miłością! Napełniona! Wypełniona! Przepełniona! I otulona! Życiem i Miłością!!! Nie rozumiem tego! Ale jestem przekonana że Umiłowany odkrywal przede mną tajemnicę Swego SERCA! I jestem bardzo szczęśliwa!!!