Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Przytuliłam policzek do Jego policzka. I tak tańczyliśmy w wielkim przytuleniu. Najdroższy odezwał się nagle:

„Pięknie rozmawiałas o Mnie z Duchowym Dzieckiem!”

„Tak. Była to piękna rozmowa. Szczera. Taka od serca! Tylko, wiesz, Maleńki mój… ja mówię bardzo niewyraźne…”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.

„Nie szkodzi, Moja Śliczna! Powiedziałaś swemu Dziecku to co chciałem, a Ono to zrozumiało.”

A po chwili spytał:

„A o czym rozmawialyscie?”

Roześmiałam się serdecznie!!! Bo przecież Najdroższy mój wiedział! Powiedział przecież że rozmowa była piękna! Zrozumiałam że chce żebym Mu opowiedziala.

„Moje Duchowe Dziecko bardzo martwi się że myli słowa modlitwy, że zapomina. Powiedziałam Mu, że bardziej niż słowa ważniejsze jest dla Ciebie serce. Że Ty w serce patrzysz!”

A po chwili nieśmiało szepnęłam:

„Wtedy moje Dziecko powiedziało, że…”

„Że co, Maleńka Moja?! Że co??” – dopytywal Najdroższy mój.

„Że moje serce jest dla niego wzorem… niedosciglym, że jest jak kryształ…”

„Widzi Moje działanie w Tobie, Maleńka!”

„Tak!!! I wiesz Maleńki mój? Z jednej strony kusi mnie że…”

„Że Dziecko mówi na wyrost! A z drugiej strony??” – spytal Śliczny mój promieniejac zachwytem.

„A z drugiej strony… Wierzę Mu. Wierzę mojemu Dziecku. A wiesz dlaczego?”

Umiłowany mój słuchał z zaciekawieniem, a ja mówiłam dalej:

„To moje Duchowe Dziecko nie jest skore do takich wylewnosci i zwierzen. I jesli już mówi takie Coś, to musi być to od Ciebie! Dlatego Mu wierzę!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie i patrzył mi w oczy głęboko.

„Dlatego właśnie te słowa włożyłem w usta Tego, a nie innego Dziecka, żebyś uwierzyła!”

„Dziękuję mój Słodki! Dziękuję!”

Umiłowany mój i ja tańczyliśmy bardzo. W wielkim przytuleniu…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz