PATRZEĆ Z MIŁOŚCIĄ

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na ziemi oparty o kamień. A ja leżałam w Jego objęciach. Zmeczona byłam bardzo… Ale nie fizycznie. Moje serce było zmęczone…

„Moje serce jest zmęczone, udręczone… opuszczone, odrzucone…” – szepnęłam z trudem. Umiłowany mój patrzył we mnie z tkliwoscia niesamowitą…

„Serce Twe, Maleńka Moja, jest podobne do SERCA Mojego!”

Ucalowalam SERCE Najdroższe i położyłam na NIM głowę.

I wylewalam przed NIM swoje serce… Zalilam się na zachowanie jednego z moich Duchowych Dzieci.

„Przychodzi do mnie i… dręczy, dokucza, rani… Wali we mnie jak w worek treningowy. Krzywdzi… Kilka dni odpuścilo… A wczoraj znowu zaczęło się dręczenie… dręczenie. We wszystkim mnie kontroluje, cenzuruje, narzuca swoją wolę. Wtrąca się nawet w moje malowanie… Maluję teraz „Zmartwychwstanie”. Takie moje, osobiste… I Dziecku nie podoba się Twoja szata. Jest kolorowa i wygląda jakby na obrazie się ruszala. A ‚ma być biała i statyczna jak u innych!’ A ja nie chcę żeby było jak na innych obrazach. A ruszająca się szata… Ruch to życie, a Zmartwychwstanie to przecież zwycięstwo Zycia nad śmiercią. I co, mam teraz zmieniać obraz, bo mojemu Dziecku się nie podoba…? Obraz to tylko przykład, podobne przykłady mogłabym mnożyć. Moje Duchowe Dziecko traktuje mnie jak wroga a moje słowa jak atak na siebie… A ja przecież Jego wrogiem nie jestem. Przeciwnie! I nie atakuje. Pomyślałam już, że nie będę się odzywać, że będę milczeć… „

Umilklam. A po chwili dodałam:

„Potrzebuje odrobiny luzu, swobody, wolności dla tego co robię. A moje serce jest ścisnięte, udręczone. Czuję się osaczona, zaszczuta…”

„Jak przez wilki!” – wyszeptal Najdroższy. Jego słowa zawisly w powietrzu. Podnioslam głowę i spojrzałam w oczy Umiłowanemu mojemu.

„Tak!!! Maleńki mój… co mam zrobić żeby panować nad wilkami? Żeby nie bać się ich? Żeby się mnie słuchały?”

„Rob to co Ja. A co Ja zrobiłem, Maleńka Moja?”

„Patrzyłes na nie!”
„A jak na nie patrzyłem?”
„Normalnie. Jak we mnie… z miłością”.

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!

„Właśnie, z miłością! Spojrzenie Miłości potrafi rozbroic każdego wilka. Potrafi sprawić że nawet najbardziej agresywny wilk staje się łagodny i potulny. Spróbuj, Moja Śliczna, a zobaczysz!”

„Dobrze. Spróbuję. Choć będzie to trudne… Kiedy się widzi złowrogo patrzące ślepia i wyszczerzone kły, trudno patrzeć na wilka z miłością…”

„Wiem, Maleńka, że to trudne. Ale spróbuj. Ja Ci pomogę!”

„Spróbuję!”

Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i mocno przytulił do SERCA Swego. Zanurzał mnie w Sobie, zatapial… I dotykał mojego obolałego serca, pieścil je. Rozpieszczal. Uzdrawial Miłością…

Dodaj komentarz