Najdroższy trzymając mnie na rękach wszedł do skalnej szczeliny. Rozpromieniony cały Miłością i uśmiechem! I ja byłam cała rozpromieniona! Cieszylismy się bardzo!!!
Umiłowany wszedł do szczeliny i zaczął w niej tańczyć! Trzymając mnie na rękach, w objęciach…
„Jesteś w swojej szczelinie, Maleńka Moja!!!” – zawołał Najdroższy z wielką radością.
„W mojej?!! Przecież to Twoja szczelina, mój Śliczny!!!”
„Wszystko co jest Moje, Twoim jest, Maleńka!!!”
„Dziękuję!!! Bardzo dziękuję, Najdroższy!!!”
Umiłowany tańczył po całej szczelinie! Pięknie i lekko zwiewnie! Tańczył szczęśliwy niezmiernie! W końcu usiadł na kamieniach, a mnie posadzil Sobie na kolankach. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością. A ON patrzył mi w oczy głęboko.
„I pamiętaj, Maleńka Moja, gdziekolwiek będziesz, zawsze jesteś ukryta w szczelinie, Schowana, w niej zanurzona!”
„Pamiętam i dziękuję!” – wyszeptalam wpatrzona w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam dłonią Jego SERCE i Ranę SERCOWA… Delikatnie, z czułością dotykałam.
„A Ciebie Najdroższy mój nie boli jak jestem w NIEJ ukryta…?? Nie boli Cię?!”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością.
„Wybacz że tak po ludzku pytam… Ale nie chcę żeby Ciebie bolało!”
„Nie boli! – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie – SERCE Moje jest bardzo szczęśliwe i bardzo się cieszy, że zechciałas się w NIM ukryć!”
„I ja bardzo się cieszę że mnie ukryłes!”
Zeskoczylam z kolan Umiłowanego mojego. Ujęłam Jego dłoń.
„Chodźmy!” – Szepnęłam z uśmiechem. Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie. I… chwilę później klęczelismy przy Źródle tryskajacym ze skały. Patrzylismy w nie ze czcią i namaszczeniem wielkim. Spojrzałam w Najdroższego mojego i znów dotknęłam Jego Rany SERCOWEJ…
„Szczelinę skalna uwielbiam. A Ciebie, Maleńki ubóstwiam! Ubóstwiam!!!”
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach. Objął mnie z wielką Miłością, promienny szczęśliwy ogromnie. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje… Czule i słodko. Trwalismy w bliskości bez granic…