Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w objęciach Swoich. Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Ja też w Niego z miłością patrzyłam.
„Pamiętasz wodospad Miłości, Moja Śliczna?”
Pokiwalam głową, że tak.
„JA jestem Wodospadem Miłości!”
„Wiem, mój Słodki!”
„Chciałabyś się w Nim zanurzyć? Wykąpać?”
„Bardzo!”
Natychmiast znalazłam się pod Krzyżem Najdroższego. Umiłowany wisiał na Krzyżu. Cierpiący był bardzo… Ogromnie!!! Objęłam Go delikatnie, z czułością… A ON zanurzał mnie w Sobie. Zatapial w Miłości. Zamykał w Sobie i jednocześnie otwierał na Siebie… Znikalam w Umiłowanym moim… Znalazłam się w ŚWIATŁOŚCI!!!! W Swiatłości tak wielkiej, że słów mi brakuje… Nigdy wcześniej nie byłam w tak wielkiej Swiatłości! Światłość otulala mnie, otaczala, przenikala, wypełniała i przepelniala mnie!!! Całe moje wnętrze!!! Byłam niezmiernie szczęśliwa i radosna!!! Zaczęłam tańczyć! Z tego szczęścia i radości!!! Tańczyłam!!!
„Od czasu grzechu pierworodnego ludzie żyli w mroku. W ciemnościach. Ich serca były w ciemnościach. Przyszedłem na świat, by przywrócić im Światło! By żyli w Światłości!” – usłyszałam głos Najdroższego mojego.
I znów leżałam w Jego ramionach. I zaczęłam wylewac przed Nim swoje serce. Oddawalam Umiłowanemu miejsca i sprawy w moim życiu, gdzie się sama na sobie zawiodłam, rozczarowalam się sobą… Najdroższy wszystko to przyjmował, zabierał. A ja zapragnęłam zacząć od nowa… Wszystko od nowa!!! Od nowa!!! Z Umiłowanym moim!!!
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Kocham Ciebie, Moja Śliczna!”
„Kocham Ciebie moj Przecudny!!!”
Ucalowalam Umiłowanego mojego w oba policzki. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic!