Tańczylismy bardzo! Bardzo! Umiłowany mój i ja…! Tańczyliśmy po całym Ogrójcu! Bardzo! Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził! Patrzył we mnie rozczulony, rozpromieniony Miłością! A ja zanurzona w Miłość, otulona Miłością, zatopiona w Miłości… Rozpromieniona Miłością, tańczyłam!

„Pięknie tańczysz, Maleńki mój! Cudownie!!!” – szepnęłam zachwycona cała.

„A Ty, Maleńka Moja, w tańcu płoniesz i spalasz się dla mnie! Jak pochodnia!!!”

Pomyślałam, że pierwsze płonie i spala się dla mnie Jego SERCE… Płonie i spala się! W MIŁOŚCI!!! Jak Pochodnia! SERCE Najdroższego mojego jest dla mnie drogowskazem! Chcę jak ONO płonąć i spalać się. Jak pochodnia!

Tańczylismy bardzo! Jak ogień! Jak wiatr!

Potem Najdroższy usiadł na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymał mnie w ramionach.

„Zmęczona!” – szepnęłam do Umiłowanego z uśmiechem od ucha do ucha.

„Odpocznij, Maleńka Moja. Odpocznij…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.

„Całuj mnie, mój Słodki! Pragnę Twoich pocałunków!” – szepnęłam z ogniem. I umilklam zdziwiona swoimi słowami! Że tak otwarcie mówię o swoich pragnieniach! Kiedyś bym się wstydziła… bała się co powiedzą inni. Dziś mówię otwarcie czego pragnę!

Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy… Obsypywal mnie pocałunkami! Deszczem pocałunków! Był Miłością pochłaniająca… trawiaca… A jednocześnie delikatną jak letni wietrzyk… Umiłowany obsypywal mnie pocałunkami. A ja tańcząc, płonęlam i spalalam się dla Niego. Jak pochodnia!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz