Siedzieliśmy na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Maleńki mój i ja. Przed nami rozpościeral się widok przecudny na góry mojej modlitwy… Siedzieliśmy i patrzylismy na szczyty… Milczeliśmy długo. W końcu szczęśliwa, wyszeptalam:

„Wiesz mój Maleńki… Ten Wielki Post byl dla mnie bardzo owocny! Bardzo!!! I inny niż do tej pory…”

„A dlaczego inny?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie i promiennie bardzo.

Spojrzałam głęboko w oczy Umiłowanemu.

„Nie wiem… To znaczy wiem… ale nie umiem powiedzieć. Ty wiesz, Najdroższy mój! Ty wiesz…!”

Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. A ja rzeczywiście w sercu jasno wiedziałam dla ten Wielki Post był inny od poprzednich, ale nie umiałam powiedzieć. Brakowało mi słów… Byłam za głupia, za tępa, za mała… Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś.

„W tym Wielkim Poscie, Maleńka Moja, szlas swoją własną Drogą Krzyżowa. Ale szlas nią ze Mną!”

Otworzyłam szeroko oczy! Tak!!! Najdroższy trafił!!! Trafił punkt!!! W punkt!!!”

„Tak, mój Słodki!!! Tak!”

„Będziesz Nią szła do końca życia. A potem będzie śmierć i Zmartwychwstanie!”- wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„Tak Najdroższy mój! Już się nie mogę się doczekać!!! Od razu do Ciebie na rączki!!!”

„Tak, Najmilsza Moja! Tak!”

Objęłam Maleńkiego mojego z wdzięcznością! Zakochana do szaleństwa!!! A ON wtulil mnie w Siebie… Zanurzał mnie w Sobie… Zagłębial w Miłości. Trwalismy razem. Zjednoczeni w cierpieniu i Miłości, SERCE przy sercu. Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła we mnie. Uwielbialam Umiłowanego mojego z całego serca. A ON Zagłębial mnie w Sobie… Coraz bardziej i bardziej…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz