Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w objęciach Swoich. Patrzyłam w Umiłowanego mojego z zachwytem i. uwielbieniem…
„Wiem, że kochasz mnie bez granic, mój Śliczny! I widzę jak działasz w m, moim życiu! Bardzo intensywnie działasz! Żyjesz w moim życiu! Tak! Żyjesz! Jesteś Żywy i Żyjący w moim życiu!!! Ale… ja uwielbiam być z Tobą Maleńki… Po prostu. Być! SERCE przy sercu… Rozmawiać, albo nie, milczeć. Ale być z Tobą… Po prostu. Uwielbiam…”
Najdroższy patrzył we mnie poważnie i dostojnie.
„Wiele dusz, Maleńka Moja, traktuje Mnie jakbym nie żył. Jakbym był martwy. Jakbym był martwą figurka w kościele. Przed którą się kleka i tylko o coś prosi… A Ja przecież jestem Osobą! Żyję! I pragnę relacji z moimi dziećmi! Pragnę żyć w ich życiu! I pragnę by ze Mną byli! SERCE przy sercu!”
Najdroższy zamilkł na chwilę. Spojrzał we mnie i rozpromieniony Miłością wyszeptal:
„Dlatego też tak bardzo cenię Twoją relacje ze Mną! Jest dla Mnie bardzo ważna i cenna! I ważny jest dla Mnie Twój blog, w którym te naszą relacje opisujesz!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha i patrzyłam Mu w oczy z wdzięcznością… Pomyślałam że jakby blog nie był dla Niego ważny to już dawno by go nie było… Milczeliśmy długo. Potem szepnęłam z uśmiechem:
„Zatańczymy, mój Słodki? Uwielbiam z Tobą tańczyć!”
„Z Tobą zawsze, Maleńka Moja! Z radością!”
Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem. I tańczyliśmy bardzo! Po całej szczelinie skalnej! Tańczyliśmy bardzo! W wielkiej intymności! Śliczny mój i ja.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz