Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością. On patrzył we mnie z zachwytem. Spojrzałam Mu w oczy z miłością i wyszeptalam:
„To było wiele lat temu. Ja i moje Duchowe Dziecko, które jeszcze wtedy nie było Duchowym Dzieckiem, wybrałysmy się do kościoła na adorację. Dziecko wzięło dwie książeczki do nabożeństwa i poszłysmy. W kościele przed Najświetszym Sakramentem, przed Tobą, Najdroższy, Dziecko wyjelo z kieszeni książeczkę i zaczęło czytać jakąś modlitwę. A ja siedziałam przed Tobą… I uśmiechałam się do Ciebie. Dziecko czytało te modlitwy tak gorliwie i zapamiętale, że… nawet na Ciebie nie popatrzyło… W pewnej chwili przerwało czytanie, spojrzało na mnie i spytalo czy chcę książeczkę do nabożeństwa. Kiwnełam głową, że nie. Dziecko spojrzało na mnie z wielkim oburzeniem i spytalo:
-Jak to??!! Nie chcesz się pomodlić??!!!
Chciałam! Tylko inaczej. Chciałam po prostu przy Tobie posiedzieć. Pobyć… Popatrzeć Ci w twarz. Spojrzeć w Twoje oczy… Uśmiechnąć się do Ciebie. Posłuchać co chcesz mi powiedzieć! Wiesz mój Słodki? Jeszcze wtedy nie nazwałbym Cię ‚Umiłowanym moim’, ‚Najdroższym’. Nie miałam odwagi, nie śmiałam… Ale już wtedy pragnęlam… ”
Maleńki rozpromienil się ogromnie nade mną!
„Już wtedy pragnęlas bliskości, Moja Śliczna! Siedziałaś wtedy jak Maria, siostra Mego przyjaciela, Łazarza. Siedziałaś jak ona, u Moich stóp i Mnie słuchalas. Uśmiechałaś się do Mnie! Z jaką miłością we Mnie patrzyłaś!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego z czułością.
„Tak się cieszę, Najdroższy mój, że w modlitwie nie trzeba tylko mówić do Ciebie! Albo tylko Cię o coś prosić! Ale można po prostu z Tobą pobyć… Spojrzeć Ci w oczy. Uśmiechnąć się do Ciebie! Posłuchać Twego oddechu… wsłuchać się w bicie Twojego SERCA! Że można się po prostu do Ciebie przytulić…”
Spojrzałam w oczy Najdroższemu i położyłam głowę na Jego ramieniu. Umiłowany objął mnie całą Swymi ramionami. Ukrył w objęciach…
„Takiej modlitwy, modlitwy bliskości, Maleńka Moja, JA pragnę najbardziej…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia. Trwalismy w Miłości. SERCE przy sercu. Z SERCA Umiłowanego wyszła bielutka Hostia i weszła w moje serce.
Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic. Umiłowany mój i ja. Trwalismy w modlitwie bliskości…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz