MAM NADZIEJĘ W NAJDROŻSZYM!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w ramionach Swoich. W Jego objęciach tańcząca bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem. Maleńki nie pozwolił mi dokończyć. Zamknął mi usta pocałunkiem… Czułym i słodkim.
„Wiem, Moja Śliczna… Posil się i odpocznij, Moja Mała…”- wyszeptal poruszony wielce.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił mocno do SERCA Swego. Odpoczywalam…
Umiłowany wiedział jak jestem zmęczona i wiedział czego potrzebuję. Wiedział, że jestem zmęczona nie tylko fizycznie. Ale że zmęczone jest bardzo moje serce… Zmeczone codziennymi mniejszymi lub większymi burzami, codziennym dzwiganiem coraz cięższego krzyża, zmęczone codziennymi troskami…
Wiedział też, że potrzebuję i pragnę przytulenia, wtulenia w Jego SERCE… I dawał mi Tego czego potrzebuję i pragnę. Dawał mi Siebie. Leżałam długo w objęciach Maleńkiego mojego, przy SERCU Najdroższym leżałam. W pewnej chwili Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Zatańczymy, Slicznosci Moja?”
„Z Tobą zawsze! Z radością mój Słodki!!!”
Może zdziwicie się dlaczego Najdroższy mój spytał o taniec, skoro wiedział, że jestem zmęczona i dlaczego ja z taką radością Mu odpowiedziałam? Bo gdy serce jest zmęczone to w tańcu odpoczywam!
Najdroższy objął mnie i Tańczylismy bardzo! W górach mojej modlitwy tańczyliśmy. W Miłości i bliskości bez granic!
Odpoczęłam. Odpoczęło moje serce. I idę dalej za Umiłowanym moim. Idę wśród burz, idę dźwigajac mój krzyż. I mimo trosk i zmartwień mam nadzieję w Najdroższym moim.

Dodaj komentarz