Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie… rozpromieniony cały uśmiechem. Cały był Miłością i cały był dla mnie! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i szczęśliwa cała! Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Przy Tobie mój Śliczny czuję się maleńka, malusieńka…” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„To źle?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„To dobrze! Baaaardzo dobrze!!! Chciałabym być coraz mniejsza i mniejsza… Pragnę zniknąć, żeby mnie nie było. Tylko Ty!!!”
„A jeśli tak już jest?” – wyszeptal Maleńki z ogniem w oczach.
„Już tak jest?!”
Najdroższy uśmiechał się do mnie z zachwytem! Promieniał bliskością bez granic… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie.. Był taki piękny! Jasny i świetlisty. I taki we mnie zakochany… Patrzyłam w Słodkiego mojego z uwielbieniem i zachwytem! Patrzyłam i rozmyślalam…
Wczoraj uświadomilam sobie pewien fakt. Jaki? Że wychowuję moje Duchowe Dzieci. A One nawet nie wiedzą kiedy. Jak wychowuję? Miłością i zaufaniem. I uświadomilam sobie że moje Dzieci mnie wychowują. A ja nawet nie wiem kiedy. Jak mnie wychowują? Miłością i zaufaniem. Nawzajem się wychowujemy. Dla Nieba!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz