TERAZ I NA WIEKI!

Byliśmy w górach mojej modlitwy, na jednym ze stoków górskich. Umiłowany mój i ja. Leżałam na trawie. A ON, mój Śliczny, klęczał przy mnie. Pochylal się nade mną tak, że zasłanial mi całe niebo. On był moim Niebem. Patrzył we mnie… Miłość sama! Patrzyłam w Maleńkiego mojego z uwielbieniem. I uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Wiesz mój Słodki? Jestem bardzo zmęczona fizycznie… Że czasem chciałabym, żebyś po mnie przyszedł i zabrał mnie do Siebie. Do Domu. Ale cierpliwie czekam aż po mnie przyjdziesz! Bo przyjdziesz po mnie, prawda?”
„Tak. Przyjdę i wezmę Cię na rączki, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie promiennie. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. Milczeliśmy chwilę, ciesząc się sobą nawzajem. Po. czym Maleńki wyszeptal:
„Bardzo Cię boli, prawda?”
„Dzisiaj? Niezbyt!”
„Dawniej powiedziałabyś, że bardzo!”
„Może i tak. Ale co to znaczy, że dawniej bardzo, a dzisiaj niezbyt?”
„To znaczy ze mniejszą wagę przykładasz do swego cierpienia.”
„Przy Tobie, mój Śliczny zapominam o tym, że boli. O całym świecie zapominam przy Tobie!”
„Dawniej bardziej skupiałaś się na sobie i swoim cierpieniu, a teraz skupiasz się na Mnie!”
„To chyba dobrze, prawda?” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
W odpowiedzi Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice…
„Tyś Moja! Tyś Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
„Twoja! Cała Twoja!!! Tylko Twoja!!! Teraz i zawsze! Na wieki! A Tyś mój!!!”
„Twój, Moja Śliczna!!! Teraz i na wieki!”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo w wielkiej intymności…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com