NIE MOJE!

Tak właściwie to ja już nie wiem o czym piszę. O tym czego doświadczam. I właśnie nie wiem jak to opisać… Nie rozumiem tego, nie pojmuję. Za wielkie to dla mnie… za piękne… I po prostu, nie moje. Tak. Nie moje!
Dziś przyszło mi na myśl, że opisuję Wam moją codzienną, poranną modlitwę.
Budzę się. I już od razu jestem w objęciach Najdroższego mojego. On jest cały mój i cały dla mnie. A ja Jego i dla Niego cała.
Błogosławię wszystkie moje Duchowe Dzieci. I sama zaczynam dzień w Jego Imię: Ojca, Syna i Ducha. Witam się z Mamą…”Witaj Gwiazdo morza…” Potem odmawiam różaniec. A w końcu proszę swojego Anioła Stróża aby mnie strzegł i bronił od złego.
A potem przychodzi po mnie tata, sadza na wózek. I zawozi najpierw do łazienki, a potem do kuchni.
Opisuję Wam moją modlitwę.
Czy moja modlitwa może być „nie moja”? Nie wiem, ale widać może. Skoro moje życie już nie jest moje, to i modlitwa może.
Nie moja modlitwa… dziwne.
Ale piękne.

Czułam wewnętrzne przynaglenie, żeby o tym napisać.

Dodaj komentarz