WSZYSTKO!!!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Miłość sama! Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością!!!
Patrzyłam i rozmyślalam…
„Jak to możliwe, że tak potężny, żeby tak wielki Bóg zechciał stać się tak maleńki,?! Tak kruchy i delikatny?! Jak to możliwe, że Bóg zechciał stać się dla nas Pokarmem?! Można Go połamać i zwyczajnie zjeść! Można zaspokoić głód i pragnienie… Niesamowite!!! Niepojęte!!! Bóg stał się Chlebem! To Tajemnica… Tajemnica Miłości!!!”
Dotykalam dłonią policzka Najdroższego i głaskalam go z czułością…
„Dziękuję, mój Słodki!!! Dziękuję! Dziękuję!!!” – szeptałam z uwielbieniem.
I rozmyślalam dalej…
„Czytałam, że w miejscach Cudów Eucharystycznych gdy poddano badaniu cząstkę Hostii przemienionej w Ciało, odkryto, że jest to SERCE w agonii. SERCE w agonii!!! Niepojęte…
„Dziękuję, mój Śliczny…. Najdroższy… dziękuję!!!”
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach.
„JA dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja!!! Wszystko!!!”- wyszeptal Najdroższy z mocą.
„Ja też dla Ciebie wszy…”
Urwałam. I spuściłam głowę zawstydzona i smutna…
Bo przecież nie mam nic swojego. Wszystko co mam, dostałam od NIEGO, od Najdroższego mojego. Nic nie mam. Tylko grzech! Tak! Tylko grzech jest mój… Wszystko inne mam od Umiłowanego!
Najdroższy dotknął mojej brody i delikatnie podniósł mi głowę do góry! Patrzył mi w oczy głęboko….
„Oddaj Mi więc to co jest Twoje, Maleńka!!!” – wyszeptal z ogniem.
Zaniemowilam!!! Oniemialam!!!
„Oddaję!” – szepnęłam z trudem.
„Teraz już nie masz nic! Wszystko w Tobie jest moim!”
Umiłowany patrzył we mnie rozpromieniony Miłością! Uśmiechał się do mnie cudnie! Promiennie i jasno….
Uśmiechnęłam się do Maleńkiego szczęśliwa cała! Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic! W uśmiechu od ucha do ucha!!!

Dodaj komentarz