TAŃCZ!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach uśmiechnięta od ucha do ucha leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem. Zakochany i piękny niezmiernie!
„Zabieram Cię!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem.
„Dokąd?!”
„Na spacer!”
Natychmiast znaleźliśmy się na ścieżce wśród łąk. Łąki były pełne kwiatów, pięknych i sięgających mi po pas. Ścieżka zaś była wąska i kręta. I ginęla gdzie w promieniach słońca. Umiłowany ujął mnie pod rękę. Spacerowaliśmy. Było cudownie!
„Uwielbiam spacerować z Tobą pod rękę, mój Śliczny!” – szepnęłam uszczęśliwiona.
„Wiem. I Ja z Tobą Kochana uwielbiam!”
„Wiem!”
Maleńki uśmiechał się do mnie promiennie. I ja się do Niego radośnie uśmiechałam. Nagle… Umiłowany posmutnial bardzo… Jego Oblicze było pełne bólu…
„Maleńka Moja… Chcę Ci coś powiedzieć… Te bluźnierstwa, szyderstwa, profanacje Mego SERCA i Eucharystii Mnie nie obrażają, nie oburzaja nawet. Nic nie jest w stanie Mnie obrazić, ani oburzyc!!! Ale SERCE Mnie boli… SERCE boli, że Moje dzieci Mi to robią…. SERCE boli!!!”
Najdroższy był pełen boleści…
„Przepraszam!!! Przepraszam, mój Słodki!!!” – wyrwało mi się z głębi serca.
„Ty Mnie przepraszasz??!! Przecież to nie Ty, Maleńka Moja!”
„Przepraszam, Najdroższy mój!!!”
„To nie Ty!” – wyszeptal Śliczny wręcz twardo.
„Ale nic nie robiłam, żeby powstrzymać…”
„Jak mozesz powstrzymać?!”
„Choćby tańcem! Będę tańczyć za tych, którzy rania Twoje SERCE!!!”
„Tak! Tańcz, Slicznosci Moja! Tańcz za Moje dzieci!”
Kiwnełam głową, że będę.
Szliśmy dalej. W milczeniu. Pod rękę spacerowaliśmy. Najdroższy rozejrzał się wokoło i odetchnąl głęboko!
„Jak tu pięknie!!! Cudownie!”
„Bardzo!!!”
Szliśmy dalej…. Pod rękę. Najdroższy uśmiechał się do mnie, a ja do Niego się uśmiechałam… Szliśmy wijaca się kręta ścieżka…
I znów byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego…

Dodaj komentarz