WIEM!!!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Trzymał mnie w objęciach Swoich. Leżałam w ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem.
„Najdroższy… moja Duchowa Córeczka miała groźny wypadek… Miej w opiece ją i jej rodzinę! Proszę! Łatwo nie mają, a teraz jeszcze to…”
„Oni są w dłoniach Moich i Mojej Mamy!”
„To jestem o nich spokojna!”
Odetchnęłam z ulgą i uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha.
Maleńki patrzył we mnie bardzo łagodny i czuły…
Zaczął dotykać miejsce w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Dotykał i patrzył we mnie pytająco.
„Tak. Boli mnie bardzo, mój Śliczny! – szepnęłam prawie bezglosnie. Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył mi w oczy głęboko…
„Maleńka Moja… a nie masz za to wszystko do Mnie pretensji?!”
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia!!!
„Ja??!!! Pretensji??? Do Ciebie??!!!!”
Umiłowany przytaknal.
„Nie!!! Do głowy mi nawet nie przyszło mieć jakieś pretensje do Ciebie!!!! To ostatnie co by przyszło…”
Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem.
„Wiem!!!” – wyszeptal z ogniem.
„To skoro wiesz to czemu pytasz???!!”
„Bo chcę, żebyś i Ty wiedziała, Maleńka Moja! Żebyś uświadomila sobie…”
Urwał. I patrzył we mnie z niezwykłą czułością… Patrzyłam w Najdroższego i nagle sobie, że ja i wszystkie moje Duchowe Dzieci jesteśmy w Jego władzy! W potężnej władzy i mocy!!! W mocy Jego Miłości i czułości i łagodności i bliskości… W mocy Jego opieki i troski! Jesteśmy w Jego objęciach! W Jego dłoniach! I nic złego nie może nam się stać! Nic nie wyrwie nas z Jego ręki!!!
„Wiem!!! Najdroższy mój, wiem!!!”- szepnęłam z ogniem.
Umiłowany znów zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice…. Słodycz sama…

Dodaj komentarz