Spałam. A moje serce śpiewalo! Chwalilo Umiłowanego swojego! „Jakie piękne jest imię Twe! Jakie piękne jest imię Twe! Twe imię Jezu, Królu nasz! Jak cudowne jest imię Twe… Twe imię Jezu!”
Obudziłam się. Otworzyłam oczy. Otworzyłam oczy i uśmiechnęlam się od ucha do ucha! Zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego! Rozpromienione Miłością, pięknością i uśmiechem!
„Nawet gdy śpisz, Maleńka Moja, Twoje serce Mnie chwali! Nawet przez sen Mi śpiewasz!”
„A tak!” – szepnęłam uśmiechając się do Maleńkiego mojego radośnie, zachwycona Jego pięknością!
Najdroższy patrzył we mnie jakby zdziwiony.
„Ale zobacz jakie trzeba mieć serce… jak zanurzone we MNIE, że nawet we śnie Mi śpiewa!!!”
Zaśmiałam się perliscie!
„Sam je w Sobie zanurzyles, a teraz się dziwisz, że jest w Tobie zanurzone!!!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Ale Mi pozwoliłas!”
„Nie miałam wyjścia! Obezwladniles mnie! Obezwladniles mnie Miłością!!!”
A po chwili dodałam:
„Obezwladniaj mnie bardziej! Bardziej i bardziej! Obezwladniaj mnie, mój Śliczny!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko… A moje serce śpiewalo Mu wciąż z miłością!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz