Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem.
Wczoraj na Mszy świętej naszla mnie pewna myśl…
„Czy to od Ciebie, Maleńki mój? Czy tego chcesz?” – spytalam zdziwiona.
„Dasz radę, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Ja nie pytam czy dam radę tylko o to czy tego chcesz!”
„Dasz radę, Najdroższa!”
„Czyli chcesz tego!”
Najdroższy przytaknal z uśmiechem.
„I mówisz że dam radę?”
Umiłowany znów przytaknal.
„Ale pomożesz mi, bo bez Ciebie ani rusz!!!”
„Jasne!” – wyszeptal Maleńki z tkliwoscia.
„Skoro tak, to spróbuję!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego nieśmiało. A ON patrzył we mnie z zachwytem.
„Dziękuję, Maleńka Moja!”
„To ja Ci dziękuję, mój Śliczny, za zaufanie! Nie jestem przecież teolog…”
Maleńki zamknął mi usta pocałunkiem.
„Do tego nie trzeba być teologiem. Wystarczy mieć serce zanurzone we Mnie. A Ty masz!”
Nie mogłam zaprzeczyć.
„Mam!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
O czym rozmawialiśmy z Umiłowanym? Wczoraj na Mszy naszla mnie myśl żeby na blogu pisać rozważania do Ewangelii. Na razie może raz w tygodniu, a jak skończę układać modlitwy wiernych dla Oremusa to może i częściej. Chciałam się jednak upewnić czy ta myśl jest od NIEGO, czy pochodzi ode mnie. Leżałam na SERCU Najdroższym moim. I zaczęłam rozmyślać o fragmencie Ewangelii, który czytałam wczoraj, przygotowując się do układania modlitwy wiernych. Fragment jest przeznaczony na 12 sierpnia 2020 roku:

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!”

Jeśli jesteś wielkim, zatwardzialym grzesznikiem. Tak wielkim, że twoj brat patrzy na z góry z oburzeniem i pogardą. Że znajomi wytykaja cię palcami pełni zgorszenia. Jeśli nawet ty sam nie możesz na siebie już patrzeć… bo z jednej strony brzydzi cie to co robisz, a z drugiej zabrnales w grzech tak głęboko, że nie możesz przestać. Jest Ktoś, kto patrzy na ciebie z miłością. Dla Kogo jesteś ważny i Kto nigdy cię nie odrzuci. To Jezus. Nawet jeśli dla Kościoła jesteś „jak poganin i celnik” On cię nie oskarży. On będzie przebywać w twoim towarzystwie. Usiądzie z tobą przy stole. Wiele razy kiedy Jezus chodził po świecie był widziany w towarzystwie celników i grzeszników. Był za to krytykowany przez tzw ‚porządnych’ , religijnych Żydów. A ON mówil że nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do takich co się źle mają. Jeśli więc nie masz już sił, żeby walczyć ze swoimi grzechami, przylgnij do Jego SERCA. On sam będzie działał. „Nawroc nas Panie, a nawrócimy się do Ciebie!” ON wie że jesteśmy słabi. Że nawet sami się nie nawrócimy jeśli On nam w tym nie pomoże…
Przylgnij do SERCA Jezusa. On sam będzie działał.”

Ale Najdroższy ma tempo! Wystarczy że powiedziałam Mu” Tak!” A On już działa!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz