Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Pociągasz mnie ku Sobie coraz bardziej i bardziej…” – szepnęłam wpatrzona w Ślicznego mojego.
„To chyba dobrze?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Bardzo dobrze! Bardzo!!!”
Umiłowany patrzył we mnie…
”Zabieram Cię na spacer, Maleńka!”
I w tej chwili znaleźliśmy się na nocnym rozgwiezdzonym niebie! Spacerowalismy w powietrzu a wokół nas na czarnym niebie migotaly gwiazdy!!! Mnóstwo gwiazd!
„Policz je jesli zdołasz, Maleńka Moja!” – zaśmiał się perliscie Najdroższy.
„Nawet nie próbuję! Miliony ich! I co chwilę pojawia się kolejna i kolejna! Te gwiazdy są jak Twoje dary dla mnie! Coraz ich więcej i więcej!!! I świecą na niebie mojego życia!”
Zatrzymalam się i stanęłam przed Najdroższym moim. Ujęłam Jego twarz w moje dłonie i patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała!
„A Ty jesteś Słońcem moim! Słońcem w czasie nieustannej burzy!!!!”
Umiłowany rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil Miłością!!!! Tak, że wokół nas nastał dzień, a wszystkie gwiazdy znikły. Najdroższy patrzył we mnie głęboko…
„Te gwiazdy są jak Twoja miłość do Mnie, Maleńka Moja! Nie da się jej objąć, policzyć. I wybucha coraz bardziej i bardziej!”
„A Ty zatapiasz ją w Swojej Miłości, mój Śliczny!”
„Tak, Maleńka Moja. Czynię z Moją jedno!”
Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył tylko we mnie. A ja tylko w Niego patrzyłam. Trwalismy w bliskości bez granic…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz