Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem.
A potem spacerowaliśmy pod rękę po jednym ze stoków mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Maleńki trzymal mnie pod rękę, i uśmiechal się do mnie cudnie. Cały był Miłością i cały był dla mnie. I ja patrzyłam tylko w Ślicznego mojego i uśmiechalam się do Niego radośnie.
„Uwielbiam spacerować z Tobą pod rękę, mój Śliczny!”
Umiłowany patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Ja spowaznialam i zaczęłam opowiadać Najdroższemu o mojej relacji z jednym z moich Duchowych Dzieci. Mówiłam że coraz częściej muszę mu zwracać uwagę, upominać. Robię to niechętnie, ze smutkiem i bólem serca…i z miłością się staram. Bo kim ja jestem, żeby komuś innemu zwracać uwagę?! Nikim!!! Ale nie mogę bezczynnie patrzeć jak ktoś kogo kocham źle postępuje…
Przerwałam i spojrzałam w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie z wielką Miłością…
„Mów dalej, Maleńka Moja!”
„I upominam. A wiesz jak ja mówię, Najdroższy mój… Niewyraźnie, niezrozumiale, przez chorobę… Czasem niechcący wykrzywi i Dziecku wydaje się że ja złośliwie, albo w nerwach. Ale gdy tylko na mnie popatrzy od razu spuszcza wzrok, ucieka spojrzeniem i od razu zmienia temat rozmowy. A potem jest jakieś inne. Łagodniejsze, pokorniejsze… ”
Znów spojrzałam w Najdroższego mojego. Patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Maleńka Moja, wiesz dlaczego Twoje Dziecko tak reaguje gdy tylko na Ciebie popatrzy?”
Kiwnelam głową, że nie.
„Sama mówisz że zwracasz uwagę ze smakiem, bólem serca i miłością!”
„Tak. Staram się…”
„I Twoje Dziecko to widzi. Widzi to w Twoich oczach. Dlatego też ucieka spojrzeniem. Bo widzi w Twych oczach miłość i ból!”
Spojrzałam w Umiłowanego mojego zdziwiona. A ON uśmiechał się do mnie cudnie. Spacerowalismy pod rękę po jednym ze stoków górskich. Po górach mojej modlitwy.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz