Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w ramionach Swoich. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo i bardzo zmęczona. Najdroższy pochylal się nade mną cały. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością.
„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem.
„Wiem, Maleńka Moja… Odpocznij sobie. Odpocznij, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia bezdenna. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzyłam w mojego Ślicznego. Nie chciałam odpoczywać, chciałam tańczyć. Tańczyć z Umiłowanym moim! Jednak nie powiedzialam Mu o tym. Posłuchalam Słodkiego mojego. Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha i zamknęlam oczy żeby odpocząć. O gdy tylko zamknęlam oczy… od razu znalazłam się w wielkiej sali balowej! Perłowej! Diamentowej! Jasnej i bardzo świetlistej! Przede mną stanął Umiłowany mój. Piękny i uroczysty wielce!
„Czy mogę prosić Damę Mego SERCA do tańca?” – spytal uśmiechając się do mnie promiennie.
Ukłonilam się. I zaczęliśmy tańczyć! Umiłowany obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził!
Tańczylismy bardzo! Ale był to taniec inny niż zwykle. Nie był to taniec ofiarowania cierpienia. Był to taniec Życia i Miłości!!!! Umiłowany wziął mnie cala w objęcia i wirowal! Wirowal szczęśliwy ogromnie!!! Wirowal coraz wyżej i wyżej i wyżej… Aż otworzyłam oczy. I znów leżałam w ramionach Najdroższego mojego. A ON patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Tak będzie Tam u Mnie!” – wyszeptal z powagą.
„U Ciebie na rączkach?”
Najdroższy przytaknal z uśmiechem.
„A ja już tu jestem u Ciebie na rączkach. I jest mi bardzo dobrze!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz