Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Leżałam na SERCU Najdroższym moim i rozmyślalam o jutrzejszej, niedzielnej Ewangelii:
„Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. 23 Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: 24 «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. 25 Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. 26 Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. 27 Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” 28 Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. 29 Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. 30 Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».”

” Kto chce należeć do Chrystusa, musi przeżyć całe Jego życie” – św Teresa Benedykta od Krzyża

Jezus przemierzając miasta i wsie odbywał Swą podróż do Jerozolimy. W tym jednym z zdaniu można streścić całe Jego ziemskie życie. Jezus szedł do Jerozolimy. To był Jego cel. Jerozolima. Szedł tam nie dla przyjemności. Szedł żeby tam cierpieć, umrzeć na Krzyżu i zmartwychwstac. Szedł do Jerozolimy, żebyucalowac Krzyż, wziąść go na Swoje ramiona, dźwigać. Żeby w końcu pozwolić się do niego przybic. Żeby się do niego dopasować. Żeby przybrać jego kształt. Tak! Żeby przybrać kształt Krzyża!
My, żeby zostać zbawieni musimy przejść przez Drzwi. Drzwi są ciasne, wąskie. I żeby przez nie przejść, musimy się przez nie przeciskac. Aby to zrobić musimy się zmniejszyć, zmalec. Musimy w nie wejść cali, poczuć, doświadczyć. Tymi ciasnymi Drzwiami jest sam Jezus Chrystus. Nie wystarczy chodzić do kościoła, nie wystarczy karmić się Jego Ciałem, nie wystarczy słyszeć Jego słowa, a żyć po swojemu i po śmierci powoływać się na znajomość z Jezusem. On nie przyzna się do takiej powierzchownej znajomości. On pragnie życia Nim na codzień. Każdego dnia. Pragnie relacji, bliskości. Pragnie przyjaźni. Chce żebyśmy się do Niego zbliżyli, nie tylko się Go dotknęli. Ale żebyśmy przygnęli do Niego całym sobą. Żebyśmy położyli głowę na Jego SERCU, doświadczyli Jego Ran. On pragnie, abyśmy się do Niego dopasowali, przybrali Jego kształt. To trudne, wymagające poświęcenia a nawet ofiary. Ale warto. Bo gdy się już przez te Drzwi przecisniemy to po Drugiej Stronie czeka na nas ON! Jezus!!! Czeka na nas z miłością i otwartymi ramionami! Przywita nas z wielką radością i powie prosto do naszych serc:
„Przyjacielu Mój!!! Dobrze, że jesteś! Miejsce przy stole już na Ciebie czeka! Chodź usiądź przy Mnie! Czego sobie życzysz, jak mogę Ci usłużyć, Mój Przyjacielu?!” „

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz