Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzył we mnie z zachwytem i poruszony niezmiernie… Patrzyłam w oczy Maleńkiemu zakochana do szaleństwa i zachwycona cała! Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością i uwielbieniem.
„Mój Słodki… mój Śliczny… mój Skarbie!” – szepnęło moje serce.
„Maleńka Moja! Kruszzynko Moja Śliczna! Pszczółko Moja Umiłowana!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha. Najdroższy ujął moją dłoń ze Swego policzka i ucalowal ją. Potem położył na SERCU Swoim.
„Jak pięknie dla Mnie piszesz, Maleńka! Jak pięknie!” – wyszeptal wzruszony.
„Piszę o Twoich dziełach w moim życiu… To i pięknie! Wszystko jest Twoim dziełem, moje życie jest Twoim dziełem. Ja jestem Twoim dziełem! I nie jestem swoja, ale TWOJA!”
Umiłowany patrzył we mnie głęboko… Z ogniem w oczach… I pociągal mnie ku Sobie jeszcze bardziej i bardziej… Wchodzilam w głąb Najdroższego mojego.., coraz bardziej i bardziej. Cała byłam w Nim.
„Cała jesteś Moja! Należysz do Mnie. Ukrywam Cię w Sobie, Słodyczy i Slicznosci Moja!”
Trwalismy w wielkiej Miłości i bliskości bez granic. Piescilam SERCE Umiłowane…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz