Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich na Łące wśród światła i kwiatów siedzieliśmy. Najdroższy mój Śliczny siedział, a ja obok Niego siedziałam. Mimo, że kwiaty były piękne, ja patrzyłam tylko w Ślicznego mojego. A ON patrzył tylko we mnie… Miłość sama!!! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała!
„Dajesz mi tyle miłości, szczęścia i radości… mój Najdroższy!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„A cierpienie?” – spytal Umiłowany z powagą.
„A cierpienie dopuszczasz. I choć samo w sobie jest złem, to Ty możesz zrobić z nim coś dobrego!”
A po chwili dodałam:
„A ja bardzo się ciesze że mogę cierpieć z Tobą, Najdroższy mój! Że w mogę z Tobą tańczyć!!! Bardzo, bardzo się cieszę!!!”
„Wiem! Widzę, Maleńka Moja!”
Najdroższy objął mnie z wielką tkliwoscia i położył na SERCU Swoim. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i pochylal się nade mną, tak że zasłanial mi całe niebo!
Uśmiechałam się do Niego radośnie!
„Kocham Ciebie moj Maleńki!”
„Wiem! Kocham Ciebie Moja Słodka!”
„Wiem!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Delikatnie i słodko…. I gorąco!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz