Byłam w chmurach, ponad szczytami gór mojej modlitwy. Klęczałam przed wielką Hostia. Bielutka Hostia, jaśniejaca pięknie… Klęczałam przed Umiłowanym moim! Przed Słodkim moim! Przed Maleńkim moim… Klęczałam i uwielbiałam Go modlitwą serca. Dziękowałam Najdroższemu za Jego wielką Miłość do mnie… Za Jego dary. Za to że po prostu jest ze mną… Dziękowałam, uwielbialam, wychwalalam… W pewnej chwili Hostia zbliżyła się i weszła we mnie. A przede mną stanął Umiłowany. Dostojny, uroczysty wielce. Objęłam Maleńkiego mojego za nogi i przytuliłam do Niego. Najdroższy dotykał moich włosów i głaskał mnie po głowie mój Śliczny… Potem ukleknal przede mną… Ja klęczałam przed Nim, a On przede mną. Najdroższy ujął moją twarz w Swoje dłonie.
„Przyjaciółko Moja! Śliczna Moja!” – wyszeptal z ogniem. Ucalowalam dłonie Najdroższe…
„Połóż mnie jak pieczęć na Swoim ramieniu, jak pieczęć na SERCU….”- szepnęłam i położyłam głowę na Jego ramieniu. Na ramieniu Maleńkiego mojego.
Najdroższy wziął mnie w objęcia i przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ.
„Napij się i odpocznij Maleńka Moja. Przed Tobą trudne dni!”
„Z Tobą mój Słodki nic nie jest trudne! Z Tobą mogę wszystko!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
Przylozylam usta do Rany SERCOWEJ i piłam. Piłam Napój Życia i Miłości. Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Całkowicie mi oddany! Cały był mój i cały był dla mnie! A ja cała Jego i dla Niego cała! Mógł ze mną zrobić wszystko!!! Mój Słodki… mój Maleńki…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz