Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie!!! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Kocham Ciebie moj Maleńki… mój Słodki!”
Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie… A ja zapragnelam, żeby nie musieć Mu mówić o mojej miłości. Ale żeby czynami świadczyć o tym że Go kocham, żeby moje czyny o tym mówily! Zamyślilam się…
„Jak myślisz, Maleńka Moja, dlaczego stworzyłem człowieka? Po co?” – słowa Maleńkiego wyrwaly mnie z zamyślenia.
„No… Żeby żył w przyjaźni z Tobą. Żeby czynił dobro. I żeby nim świadczyl o Twojej miłości.”
„A Ty Maleńka świadczysz o Mojej Miłości?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie promiennie bardzo.
„Nie wiem… Staram się.. Ale…”
„Świadczysz!!! Świadczysz, Moja Śliczna! Swoimi czynami mówisz o swojej wielkiej miłości do Mnie! Również Twoje czyny mówią o Mojej Miłości!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach i przekonaniem wielkim.
Przez głowę przemknela mi myśl że Najdroższy znów mówi na wyrost. Ale ON to mówił z taką mocą i pewnością, że myśl że ‚na wyrost’ uleciala daleko, daleko.
Uśmiechnęłam się do Słodkiego mojego od ucha do ucha i wyszeptalam:
„A o to czy żyję w przyjaźni z Tobą nie spytałes!”
Najdroższy zaśmiał się perliscie!
„O sprawy dla Ciebie i dla Mnie oczywiste nie pytam!”
Patrzyłam w mojego Ślicznego z zachwytem i uwielbieniem….
„Sprawiasz mi wielką radość, mój Słodki! Bardzo wielką!!!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Delikatnie i słodko…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz