Byliśmy w szczelinie skalnej. Umiłowany moj w i ja. Najdroższy siedział na kamieniach i trzymał mnie w ramionach Swoich. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Potem wstał i trzymając mnie na rękach wyszedł ze skalnej szczeliny. Usiadł przed wejściem do niej, na półce skalnej. Siedział trzymając mnie w objęciach. Leżałam w Umiłowanym moim cierpiąca bardzo bardzo! Przed nami rozpościeraly się góry mojej modlitwy, całe skąpane w słońcu i świetliste bardzo! Jednak ja nie patrzyłam na góry. Patrzyłam w mojego Ślicznego. Cierpiąca niezmiernie…
„Usłyszałam od mojego Duchowego Dziecka że jestem zła, niedobra, że baaaardzo się zmieniłam na gorsze, że już go nie lubię, że jestem złośliwa. Wogóle, że wszystko co złe to ja! Dlaczego tak mi powiedziało? Bo ujęłam się za drugim Dzieckiem, które tamto Dziecko krzywdzilo, wzięłam to Dziecko w obronę.”
Zamilkłam. Po chwili szepnęłam z bólem:
” Życie bym za Nie oddala, a Ono tak rani mi serce…!”
Najdroższy milczał. Patrzył we mnie głęboko. Poważny i uroczysty. Bardzo poważny i bardzo uroczysty! Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś. I nagle przez moją głowę i serce przebiegła myśl!!! Jak błyskawica! Jak grom z jasnego nieba! Myśl, która całkowicie zmienila moje myślenie o tej sytuacji!!!
Umiłowany patrzył we mnie…
„Właśnie tak, Maleńka Moja! Teraz w bardzo niewielkim stopniu wiesz co czuje Moje SERCE! Oddałem życie za Moje dzieci, a one tak rania Mi SERCE…!” – wyszeptal Najdroższy ze smutkiem i żalem. A po chwili dodał:
„Dzielisz ze Mną Moją MĘKĘ, Maleńka!”
„Dziękuję, Najdroższy! Bardzo dziękuję!!!”
Położyłam głowę na SERCU Maleńkiego mojego. Całowalam JE i pocieszalam… Maleńki zanurzał mnie w Sobie, zatapial w Miłości i bliskości bez granic. I czynił z Sobą jedno.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz