PRAKTYKA

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Mój umiłowany Jezus i ja. Na jednym ze stoków na łące stokrotek byliśmy. Ja leżałam na trawie obolała, tańczącą bardzo, bardzo! Jezus kleczal przy mnie. Pochylał się nade mną, tak że zasłanial mi całe niebo. On był moim Niebem i moim Słońcem. A pochylając się nade mną zanurzal mnie w Sobie… Zatapiał w Miłosci. I czynił z Sobą jedno. Patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Jakaś Ty piękna, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
A wokół nas było ciepło i cicho i jasno… Tak sobie wyobrażam Niebo… W pewnym momencie Jezus wziąl mnie na ręce i wzniósł się do góry! Wysoko, wysoko… Ponad szczyty gór. W światłość!!! I patrzył we mnie ciepły i jasny i cichy… Tylko we mnie patrzył! Jezus! I ja tylko w Niego patrzyłam…
„Niebo to życie w Tobie – teorię znam!” – szepnęłam z trudem.
„I praktykę znasz, Moniko!” – wyszeptał Jezus patrząc we mnie jak w obrazek.
„Znam! Dzięki Tobie, mój Jezu!” – szepnęłam uśmiechnięta od ucha do ucha. Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie.
Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności i bliskości bez granic!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com