O SPOJRZENIU MIŁOSCI

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył… I ja w Niego patrzyłam…
„Kocham Cię, Jezu!!!” – wyrwało mi się z głębi serca.
I nagle uświadomiłam sobie, że Jezus patrzy we mnie podobnie jak patrzył w innych ludzi kiedy chodził po ziemi. Jak patrzył?!
A co zobaczył w oczach, w spojrzeniu Jezusa celnik Mateusz, że od razu wstał i poszedł za Nim? Co zobaczyła kobieta cudzołożna w oczach Jezusa, gdy leżała przed Nim na ziemi, a inni ludzie ją oskarżali? Co zobaczyła w oczach Tego, który jeden miał prawo ją potępić? Albo co zobaczył Piotr w oczach Jezusa, zaraz potem, gdy Go zdradził? Co zobaczył, co tak nim wstrząsnęło, że gorzko nad sobą zapłakał? Zobaczył MIŁOŚĆ! Oni wszyscy zobaczyli Miłość w oczach Jezusa! I ja leżąc w Jego objęciach widziałam Miłość! Miłość, która nie potępia, nie oskarża, ktora podnosi. Pomaga wstać. Miłość, która sprawia że kwitnę! Dzięki Miłosci pragnę stawać się lepszą! Pragnę się podobać Jezusowi!
Ale przecież bogaty młodzieniec też widział Miłość w oczach Jezusa. I Judasz też! A mimo, że widzieli tę Miłość odeszli… Judasz się powiesił… Dlaczego? Myślę że dlatego że „wiedzieli lepiej” niż Jezus. Judasz przecież był przy Jezusie, widział Jego Miłość… Jednak był na Nią zamknięty. Na Tę Miłość trzeba się otworzyć. Przyjąć. Trzeba się Jej oddać. I poddać. Trzeba umieć przyjąć przebaczenie. I sobie wybaczyć.
Leżałam w ramionach Jezusa. I patrzyłam w Tę Miłość. I uśmiechałam się do Niej. Od ucha do ucha!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com