NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO!

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Jezus patrzył we mnie. Miłość sama! Ja wpatrzona w Jezusa, w Miłość, rozmyślałam… Rozmyślałam o swoim wczorajszym zachowaniu, postawie. Jak ta postawa pokazuje jak bardzo Jezus mnie zmienił! To co dawniej wydawało mi się niemożliwe, nierealne, dziś jest normalne, wręcz naturalne!!! Dawniej nawet nie wyobrażałam sobie, że mogę przyłożyc palec do ust Jezus, że mogę Mu nie pozwolić dokończyć! (Swoją drogą jestem pewna że Jezus chciał bym Mu przerwała, że czekał na to!) Dawniej nawet nie wyobrażałam sobie, że mogę Go dotknąć! Że mogę dotykać i głaskac Jego policzek… Że mogę brać w dłonie SERCE Jezusa!!! Że mogę Je tulić, całować… pieścic! Dawniej nawet nie wyobrażalam sobie że mogę leżeć w ramionach Jezusa… Dziś nie wyobrażam sobie bycia gdzie indziej!!! Uwielbiam! Na początku naszych spotkań siadałam u Jego stóp. Tam mi bylo dobrze, wygodnie i… bezpiecznie. Gdy kilka razy usiadłam Jezusowi na kolanach to kiedy znów usiadłam u Jego stóp… nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Na kolankach mi było najlepiej! Teraz w ramionach Jezusa, w Jego objęciach… Uwielbiam!!!
Z kolei dawniej nawet nie wyobrażalam sobie, że Jezus może mnie dotykać! Że może dotykać mojego obolałego ciała. Że może dotykać miejsca w moim ciele, które boli mnie najbardziej, moich jelit! Nie wyobrażalam sobie tego! I nie wyobrażalam sobie, że Jezus może dotykać mojego policzka… głaskac go, całować… Nie wyobrażalam sobie, że może trzymać moje serce w Swoich dłoniach, że może je tulić, całować, pieścic… Nie wyobrażalam sobie że będzie całował mnie jak Oblubieniec Swą Oblubienice. Że może obsypywać mnie deszczem pocałunków… Dziś uwielbiam!!!
Tak rozmyślałam, a Jezus patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Powiedziałaś, Moniko, że Mi się oddajesz! Ale żeby Mi się oddać nie wystarczy tylko to powiedzieć. Trzeba to zrobić! Zobacz jak bardzo Mi się oddałaś, że mogę w Tobie TAK działac!”
„Oddałam Ci się całkowicie, mój Jezu!”
„Całkowicie!”
„Ale i Ty mi się oddałeś, mój Jezu!”
„Ja wciąż Ci się oddaje, Moniko!”
Jezus uśmiechał się do mnie cudownie! Ja uśmiechałam się do mojego Jezusa od ucha do ucha. W pewnej chwili zachciało mi się pić.
„Chce mi się pić. Daj mi Jezu, proszę” – szepnęłam po prostu.
Jezus natychmiast przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam. Piłam Napój Życia i Miłości. Piłam aż zaspokoiłam pragnienie. I pomyślałam że to też kiedyś wydawało mi się niemożliwe.
Ale dla Jezusa nie ma nic niemożliwego!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com